31 gru 2016

THE 5TH WAVE, KINGS OF SUMMER & THE HELP

Filmy są dla mnie bardzo ważne. Nic, tak jak one, nie pobudza mojej wyobraźni i chęci do tworzenia. Są niezmiernie inspirujące. I ośmielę się zaryzykować, mówiąc, że ciągnie mnie do nich bardziej, niż do samych książek. Kino to niezwykła dziedzina sztuki. Każdy film zawiera w sobie inną historię, opowiedzianą z danej perspektywy, w dany sposób. Za każdym razem coś przekazuje i coś uświadamia. Nawet te najmarniejsze produkcje, są czegoś warte. Wkraczam więc w Nowy Rok w filmowym stylu!
W ciągu kilku minionych lat powstało mnóstwo filmów o tematyce postapokaliptycznej. Zombiaki, kosmici, zjawiska nadprzyrodzone, nadludzkie siły, to standard. Wszystko to wydaje się być oklepane i po części w sumie tak jest. Niby wszystko się różni, a i tak jest takie samo.
Piąta fala - film stworzony na podstawie książki Rick'a Yancey'a, którą naprawdę bardzo chcę przeczytać. Sama produkcja jest serio dobra. I pomimo tego, że film trwa niecałe dwie godziny, to ja mogłabym oglądać go kolejne pięć. W głównej roli niesamowicie utalentowana Chloë Grace Moretz, którą w prost ubóstwiam! No i Nick Robinson, którego uroda i talent bardzo przypadły mi do gustu (tak, kraszuje prawie każdego młodego aktora, nie czepiajcie się mnie). Ogółem uważam, że warto poświęcić wieczór na ten seans, bo zapewnia dużo rozrywki. Jest akcja, są zmyłki w fabule, tak, że trudno przewidzieć jak coś się skończy, są ciekawi bohaterowie - polecam.
Link do trailera: THE 5TH WAVE (2016) TRAILER
Ocena: 9/10
NICK ROBINSON W TYM FILMIE JEST ZUPEŁNIE PRZYPADKIEM OK? 😂
Na usprawiedliwienie powiem, że cierpliwie czekał sobie w kolejce "Filmów, które muszę obejrzeć". A to, że zaznajomienie się z osobą Nick'a przyspieszyło moją decyzję, to to już nic nie znaczy. 
Film ten kojarzy mi się z "Cudownym tu i teraz" jest taki trochę sielankowy i niezobowiązujący. A jednak opowiada o trudnych relacjach w rodzinie, miłości i przyjaźni. Jest humor i pomysł, ciekawa fabuła i czerpie się dużą przyjemność z oglądania. Z czystym sumieniem polecam.
Link do trailera: KINGS OF SUMMER (2013) TRAILER
Ocena: 8/10
Dawno nie widziałam takiego filmu... Ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć, bo wrażeń po seansie nie da się opisać. Dzieło przedstawia losy czarnoskórych kobiet, które służą u rodzin wyższych sfer. Historia ta pokazuje, jak były upokarzane, nieszanowane i ranione. Ale mimo wszystko, przy tym filmie uśmiech ma się na twarzy przez prawie cały czas. Dwie główne bohaterki mają w sobie taką wewnętrzną radość, którą przelewają na odbiorcę. To niesamowite, jak czułam się w czasie seansu i po. Zdarzyło mi się też uronić łzę. Warto oglądnąć dla wartości, jakie ten film przekazuje.
Link do trailera: THE HELP (2011) TRAILER
Ocena: 10/10

29 gru 2016

MAŁE LBA

I choć zawsze się od tego wzbraniałam i zaklinałam, że nie! nigdy tego nie zrobię!, to w końcu musiałam się ugiąć, bo brzydko jest odmawiać. Bardzo mi miło, że ktoś (a mianowicie Margolka) stwierdził, że należy mi się taka nominacja, bo jakie by LBA nie było, to jest to jakieś małe wyróżnienie, prawda? Zdaję sobie sprawę, że posty dotyczące tej nominacji czyta się trudno, bo zwykle są nudne (no, nie oszukujmy się) i trudne do skomentowania. Ale parę razy czytałam tutaj, że lubicie mój styl pisania (jej, miło mi 😊), więc postaram się tutaj coś przyjemnego skleić. A nóż, może się czegoś o mnie dowiecie... Albo znajdziemy wspólny język? Pytania od Margolki są całkiem ciekawe, więc myślę, że mnie nie okrzyczycie za taki post. Sooł, jedziemy z tym koksem, czy jak to tam się mówi...
SKĄD POMYSŁ NA NAZWĘ TWOJEGO BLOGA?
Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w zakładce "Blog", więc tam wszystkich odsyłam! 😎
CO SPRAWIŁO, ŻE ZAJĘŁAŚ SIĘ BLOGOWANIEM?
 W sumie to dużo by opowiadać... Zaczęło się od bloga na innej platformie, który miał dotyczyć jakiejś tam gry. Później był jeden blog, prowadzony przez jedenastoletnią mnie (o dziwo, przetrwał bodajże półtora roku!), więc możecie się domyślić, jak marny był (mimo to, żałuję, że go zlikwidowałam, mogłabym się pośmiać). Poza tymi dwoma było jeszcze z milion innych, ale ten blog jest taki porządny. Zdałam sobie sprawę, że do tego trzeba dorosnąć, mieć pomysł i nie gubić motywacji, tak jak to bywało w moim przypadku. Mam nadzieję, że nie rzucam tych słów na wiatr, nie chciałabym, żeby Blackeley trafił na śmietnik.
CZY JEST TO TWÓJ PIERWSZY BLOG, A JEŚLI NIE, TO O JAKIEJ TEMATYCE BYŁY POPRZEDNIE?
Jak już pisałam wyżej, nie jest to mój pierwszy blog. A tematyka wcześniejszych była... nudna i bezsensowna? Były kulinaria (ale ze mnie idiotka, mam dwie lewe ręce do kuchni, a chciałam innym doradzać), lifestyle (no wiem, oryginalna byłam...). No, dobra, może jeden z nich był godny minimalnej uwagi. Dodawałam tam sklejki zdjęć z eventów, miejsc czy wydarzeń w jakich brałam udział. Ale usunęłam go, bo poza wakacjami rzadko kiedy gdzieś wyjeżdżam.
CO NAJBARDZIEJ LUBISZ W BLOGOWANIU, A CO CIĘ NAJBARDZIEJ IRYTUJE?
Lubię dzielić się z ludźmi moją opinią na dany temat. Jestem typem człowieka-obserwatora. Mało mówię, dużo myślę. Analizuję i przetwarzam. A potem zapisuję obserwacje i wnioski (trochę jak doświadczenia w chemii, no nie?), bo nie pomieściłabym wszystkich informacji w mojej głowie. To miejsce jest wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne - bo moje! A jeśli mowa o tej ciemnej stronie (mocy) blogosfery, no to mogłabym dużo mówić. Denerwuje mnie to, że dużo blogerek bardziej czerpie korzyści z blogowania, niżeli daje coś od siebie. Teksty są marne, zdjęcia często też. Tematy, które poruszane są we wpisach, są masowo powtarzane. Rozumiem, fajnie jest wyjawić swoje zdanie na jakiś temat, ale skoro, ktoś już się wypowiedział i ma takie samo stanowisko jak ty, to od tego jest sekcja komentarzy, aby się zgodzić lub podyskutować. Po co robić osobny post i pisać o tym samym?
JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY BLOG?
Już kiedyś pisałam, że nie mam ulubionego bloga. Czytam ich mnóstwo, bo każdy ma coś w sobie. Ale to też zależy od postów. Jeden może mi się podobać, drugi nie.
CZY PRZEZ BLOGA POZNAŁAŚ KOGOŚ Z KIM UTRZYMUJESZ STAŁY KONTAKT? 
Poznałam naprawdę dużo inteligentnych osób, które prowadzą świetne blogi. Nie są to jakieś mocne więzi, ale myślę, że gdybym poprosiła te osoby o, na przykład, radę, to ze szczerą chęcią by mi pomogły.
KTÓRY POST CIESZYŁ SIĘ NA TWOIM BLOGU NAJWIĘKSZYM POWODZENIEM I ZAINTERESOWANIEM?
Ze statystyk wynika, że najwyższe notowania osiągnął post pod tytułem KTO TU TERAZ JEST BOHATEREM, A KTO CZARNYM CHARAKTEREM?. Ja zaś, najbardziej dumna jestem z posta ONI NIE WIEDZĄ, POJĘCIA NIE MAJĄ, który pojawił się tutaj na początku grudnia. 
JAK OPISAŁABYŚ SIĘ W KILKU SŁOWACH?
Bezczelna. Wredna. Pyskata. Niesympatyczna. Ironiczna. Szczera (do bólu). Sarkastyczna. Aspołeczna. Nieśmiała (mimo wszystko). Kulturalna. Głupia. Bezmyślna. Wyrozumiała. Wrażliwa. Teraz na pewno wszyscy chcą mnie poznać 😂
JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY FILM, KTÓRY MOŻESZ OGLĄDAĆ WIELOKROTNIE?
Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia. Bo jak już oglądam film, to taki, którego jeszcze nie widziałam. Ale po głębszym zastanowieniu, to mogę stwierdzić, że w grę wchodzą Piraci z Karaibów i Harry Potter. Te filmy się nie nudzą, tylko odżywają we mnie na nowo.
CZEGO SIĘ BOISZ?
Ciemności. Wysokości. Insektów. Horrorów. Psychopatów. Publicznych występów. Robi mi się słabo na myśl/widok krwi, ran, złamań etc. Mam ciarki jak patrzę na bezkresny ocean/morze. Nienawidzę chrabąszczy i innych żukowatych robali. Widok zwłok mnie przeraża. Nie znoszę przejeżdżać/przechodzić/stać w pobliżu monstrualnych budowli.
CO CI W ŻYCIU NAJBARDZIEJ SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ?
Cieszę się ze wszystkich drobnostek. Lubię, kiedy ktoś docenia moją pracę, kiedy dziękuje mi za pomoc, kiedy się do mnie szczerze uśmiecha, kiedy coś mi się udaje. Niby nic, a zdarza się, że potrafię myśleć o czymś takim przez kolejnych kilka dni.

Nie nominuję nikogo, aczkolwiek gdyby ktoś bardzo chciał, to może do mnie napisać na gmaila, wtedy podeślę pytania. 😃

23 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART THREE

JAKA POTRAWA WIGILIJNA SMAKUJE CI NAJBARDZIEJ I CZY POMAGASZ W JEJ PRZYGOTOWANIU?
Paulina: Pierogi z kapustą zdecydowanie <3! Pomagać to pomagam jednakże bardziej zajmuję się dekoracją stołu, pokoju niż gotowaniem - mama się boi, że moje zdolności kulinarne spowodują katastrofę haha :D

Klaudia: W sumie to w każdej wigilijnej potrawie jest coś takiego, takich rzeczy nie je się często, więc smakują dobrze ten raz w roku. W domu każdy z nas coś pomaga w przygotowywaniach i tak jest z roku na rok.

Roksana: Spośród wielu wigilijnych dań najbardziej smakują mi pierogi z kapustą i grzybami, staram się pomagać w lepieniu pierogów, jednak zdecydowanie bardziej wolę pomagać w pieczeniu ciast. Dania zawsze przyrządza mama, jeśli mogę chcę ją pozdrowić, bo gdyby nie ona nie byłoby świąt. 

Amelia: Kaarp! Zdecydowanie, na dodatek moja babcia przygotowuje go chyba najlepiej na świecie. Natomiast w domu z mamą najczęściej robimy pieczony sernik, wierzcie lub nie, ale jestem chyba od niego uzależniona haha.

Natalia: Tak naprawdę to ja nie mam ulubionej potrawy wigilijnej, gdyż jakoś specjalnie nie przepadam za rybami. Natomiast zawsze co roku jem babci pierogi z kapustą i grzybami - nieczęsto zdarza mi się znaleźć w nich pieniążek, ponieważ mój brat cioteczny nakłada sobie na talerz masę pierogów i szuka tego z monetą w środku, ahh to pech!
CZEGO ŻYCZYSZ NA TEGOROCZNE ŚWIĘTA WSZYSTKIM DZIEWCZYNOM BIORĄCYM UDZIAŁ W WYWIADZIE ORAZ OSOBOM CZYTAJĄCYM TEN WPIS? 
Paulina: Życzę każdej osobie, by spędziła ten czas świąt miło, spokojnie, aby był ten czas pełny ciepła, miłości. Przede wszystkim chcę życzyć tego, aby nie patrzeć na jakieś spory rodzinne, czy na pierdoły, które na co dzień by nas przygnębiały i robilibyśmy z tego powodu chaos - tylko byśmy ten jeden dzień odpuścili, spędzili go w dobrej atmosferze. Życzę wszystkim by w święta nie patrzyli "co dostałam" lecz "co dałam" :) Wesołych Świąt :)

Klaudia: Chciałabym życzyć przede wszystkim spokoju i dużo uśmiechu na ustach, bo najważniejsze jest, żeby wszystko układało się po Waszej myśli. Abyście spełniali/ły swoje marzenia i pracowały na to ciężko. Również życzę dużo zdrowia, bo bez tego nic nie jest możliwe. Otaczajcie się najbliższymi Wam osobami, spędzajcie czas z tymi, którzy cieszą się, że są z Wami. Sprawcie, aby nadchodzący rok był jeszcze lepszy niż ten 2016!

Roksana: Życzę Wam, abyście zawsze potrafiły...
Spacerować w rytm promieni słońca.
Tańczyć w srebrnych strugach deszczu.
Biegać w szalejącym wietrze.
Skakać po rozgrzanym piasku.

Amelia: Chciałabym życzyć wszystkim mnóstwo uśmiechu na co dzień, naprawdę dużo zdrowia (bo już przekonałam się, jakie jest ważne), czerpania przyjemności z osiągania celów i cudownych osób, które zawsze pomogą Wam się podnieść! Mam nadzieję, że każdemu z Was uda się spędzić Święta Bożego Narodzenia w gronie rodziny, w ciepłym domu, podczas kiedy na dworze będzie leżał śnieg ♥

Natalia: Wszystkim, którzy czytają ten wywiad oraz pozostałym blogerkom, które tego wywiadu udzieliły życzę spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych przede wszystkim w gronie najbliższych osób, abyście dostali dużo prezentów i najedli się ile wlezie!
Aha, jeszcze jedno! Paulina przygotowała dla Was specjalną świąteczną grafikę! Możecie ją pobrać tutaj: ŚWIĄTECZNA GRAFIKA OD PAULINY.

19 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART TWO

Wyluzuj się przez chwilkę, pomyśl, że za parę dni już święta (zero szkoły, spóźnień i wczesnego wstawania), poczytaj sobie niżej zamieszczony wywiad i włącz muzyczkę → o tutaj
MASZ W RODZINIE JAKIEŚ NIETYPOWE TRADYCJE BĄDŹ ZWYCZAJE ZWIĄZANE Z OBCHODAMI TYCH ŚWIĄT?
Paulina: Hmm, na pierwszą myśl nie przychodzi mi nic do głowy bym miała jakieś nietypowe tradycje, choć w tym roku mogę być mile zaskoczona spędzając święta u moich kuzynów haha :D

Klaudia: Tak się zastanawiam, ale chyba jednak nie. Wszystko jest tak, jak powinno być. Przedświąteczne porządki, gotowanie i pieczenie, potem Wigilia, oczywiście po niej prezenty, oglądanie Kevin sam w domu i pasterka, którą co jak co lubię. 

Roksana: Jeśli chodzi o świąteczne, rodzinne tradycje to w mojej rodzinie takich nie ma. Chociaż... nie wiem czy można zaliczyć do tradycji to, że zawsze na święta jemy ryby, które mój tata złowił własnoręcznie w rzece, w mojej rodzinie nigdy nie jemy karpia na święta, przełamujemy konwenanse i jemy to co złowiła głowa rodziny. :D

Amelia: Hmm, chyba taką naszą tradycją świąteczną są wyjazdy do babci. Zawsze po tym jak damy sobie prezenty w domu, zbieramy się i jedziemy na kolację wigilijną, a wracamy późną nocą. Po powrocie, razem z siostrą siedzimy do 3 albo 4 nad ranem, oglądamy świąteczne filmy i objadamy się słodyczami hihi. Tak, to obowiązkowe punkty każdego roku na święta. 

Natalia: Myślę, że takich nietypowych, naszych tradycji raczej nie mamy. Natomiast przed odpakowaniem prezentów po kolacji wigilijnej zawsze musimy zaśpiewać razem chociaż jedną kolędę. 
KTO UBIERA CHOINKĘ I CO MA ONA W SOBIE CHARAKTERYSTYCZNEGO?
Paulina: U mnie w domu charakterystyczna jest ze względu na ubieranie jej tylko w 2 kolorach maximum + zawieszamy na niej bombki, w których ukryte są czekoladki. Kolory zazwyczaj to czerwień-złoto bądź srebro-błękit. 

Klaudia: Zazwyczaj choinka u mnie jest niestety sztuczna, tylko raz, rok temu wyszło tak, że była ona żywa i była dosłownie nie do porównania z tą sztuczną. Jest prosta, biała, bo tak wygląda najpiękniej. 

Roksana: Zawsze to ja ubieram choinkę, chyba że zjedzie się moje rodzeństwo, wtedy faktycznie jest szansa, że ktoś mi pomoże w tej syzyfowej, ale jakże przyjemnej pracy. Choinka przez całe moje życie zawsze była żywa, pachnąca i kłująca dłonie przy nakładaniu bombek i innych ozdób. W mojej rodzinie nie ma ozdób świątecznych, które przechodzą z pokolenia na pokolenie, jednak zawsze miejsce znajdą na choince dwie mocno zniszczone przez przeszłość bombki w kształcie krasnali.

Amelia: Z mamą zawsze dbamy żeby choinka była ubrana w bombki i lampeczki podobnego koloru, wszystko musi być dobrane kolorystycznie. Hmm, raczej rzadko kiedy mamy kolorową choinkę z różnymi ozdobami. 

Natalia: U nas w rodzinie wszyscy domownicy ubierają choinkę. Nasza wygląda dość zwyczajnie, lecz bardzo kolorowo. Są na niej: kolorowe lampki, bombki, wata, przeróżne łańcuchy. A na czubku zawsze pojawia się złota gwiazda. 

15 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART ONE

Pod koniec listopada wpadłam na ten jakże szalony i niebanalny pomysł stworzenia na tegoroczne święta czegoś wyjątkowego. Napisałam do pięciu dziewczyn: Pauliny, Klaudii, Roksany, Amelii oraz Natalii, których blogi czytam i uznaję, za jedne z ciekawszych (nie czujcie się urażeni - czytam masę innych blogów, ale ciężko by było to wszystko pomieścić na tym małym bloczku, rozumiecie). Myślę, że one, tak samo jak ja, ucieszyły się z powstałego projektu i z miłą chęcią odpowiedziały na pytania, które im zadałam. Nie przedłużając (bo cały tekst jest już wystarczająco długi), zapraszam do lektury!
CO NAJBARDZIEJ LUBISZ W ŚWIĘTACH BOŻEGO NARODZENIA?
Paulina: Święta kojarzą mi się z magią. Spędzamy wtedy czas w ciepłym rodzinnym gronie kolędując, jedząc, modląc się przy jednym stole, w jednym pokoju :)

Klaudia: W świętach chyba najbardziej lubię to, że dają nam chwilę odpoczynku i wytchnienia. Nie myślenia o żadnych innych sprawach, odpoczynku dosłownie od wszystkiego. Podoba mi się też ogólnie cały przedświąteczny klimat w sklepach i wielu innych miejscach. Boże Narodzenie spędzam zwykle w domu, bądź u najbliższej rodziny.

Roksana: W świętach najbardziej lubię to, że raz do roku jest to okazja, żeby spotkać się w pełnym, rodzinnym gronie. Ze swoim rodzeństwem widzę się zazwyczaj raz do roku, albo rzadziej, dlatego cieszę się z całego serca, kiedy widzimy się wszyscy przy wigilijnym stole. Mnie święta kojarzą się z zapachem pomarańczy i z rodzinną atmosferą. Zazwyczaj przygotowywanie do świąt przebiega tak, że sporządzam listę rzeczy do zrobienia i działam zgodnie z nią, czyli przygotowuję jakieś prezenty, pomagam mamie w przyrządzaniu potraw i ciast, sprzątam... Lubię mieć sporządzony plan, zanim podejmę jakiekolwiek działanie. Ja święta zwykle spędzam w domu.

Amelia: W Świętach najbardziej lubię to, że mogę je spędzić z moją najbliższą rodziną, ale to pewnie dla Was nic nowego, bo to chyba najbardziej klimatyczne i rodzinne święta jakie istnieją. Nikt nigdzie się nie spieszy, mam dużo czasu dla siebie i bliskich, co roku właśnie na to czekam.

Natalia: W świętach Bożego Narodzenia najbardziej lubię to, że wszystkie ulice w miastach są przepięknie wystrojone, nocą świecą różnorodne lampki, to daje taki ciepły i magiczny klimat - właśnie z tym najbardziej kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia, które zawsze spędzam w gronie rodziny u dziadków.
Do świąt zostaną opublikowane pozostałe dwie części wywiadu. Bądźcie czujni!

A wy? Za co kochacie święta?

9 gru 2016

ONI NIE WIEDZĄ, POJĘCIA NIE MAJĄ

Nienawidzę swoich słabości. Tego, jak krucha w emocjach jestem. Nie cierpię tego, jak wpływają na mnie problemy. Silny stres, ścisk żołądka, lęk, niemożność skupienia się na czymkolwiek. Kiedy zawory puszczają i lecą łzy. Kiedy myśli się rozpierzchły, a język plącze. Kiedy przegrywam, a wróg jest tego świadkiem. Kiedy już wie, co mi sprawia przykrość i ból. Kiedy widzi, jak cierpię. Widzi, co czuję.

Przywykłam do ukrywania się. Do ukrywania siebie. Moje emocje i uczucia trzymam na dystans. Z dala od niepożądanych par oczu. Dzięki temu jestem bezpieczna. Od śmiechu, ciekawskich spojrzeń, problemów. Nikt nie ma do mnie dostępu. Jestem tylko ja i moje sumienie. 
Denerwuje mnie to, jak traktowana jestem przez dorosłych. Nakazują. Doradzają. Narzekają. Rozkazują. Zabraniają. Mówią, co powinnaś, a czego nie. W kółko się powtarzają. Znam ich na pamięć. Szkoda, że oni mnie nie. 
Nie wiedzą, jak to jest być w mojej skórze. Tak naprawdę w ogóle mnie nie znają. Ale pomimo to, mówią mi, co jest dla mnie najlepsze. Nie czuję się rozumiana przez kogokolwiek. Mam ciężki charakter. Uparta, pyskata i bezczelna. Egoistka, głupia i bezmyślna. 
Nie łatwo jest zrozumieć młodzież. Jesteśmy jak mieszanka wybuchowa, dźgnij patykiem, a wybuchnę. Niestabilni, płaczliwi, pełni emocji. Kształtują się w nas charaktery, zaczynamy podejmować decyzje i popełniamy błędy. Dużo myślimy - o życiu, sensie istnienia. Próbujemy zrozumieć wszystko, co nas otacza. Pełni melancholii, plączemy się w pajęczych sieciach. Problemy wydają się nas przytłaczać, choć wcale nie są takie duże, a zdają się takie być tylko przez to, że to nasze pierwsze problemy. Problemy-noworodki.

A dorośli już zapomnieli, jak to kiedyś było. Jak sami zagubieni byli, kiedy rozpoczynali swoje doroślejsze życie. Czasy się zmieniają, tok myślenia również. Z roku na rok męczy nas coś innego. Starsze pokolenie nie nadąża za nami. Nie potrafi przebić kopuły, która narasta pomiędzy nim i jego młodszymi kopiami. 

5 gru 2016

TROCHĘ O FATUM I PRZEZNACZENIU CZYLI REFRESH NUMER DWA

Nigdy nie chciałam tu przelewać swojej szarej i nikłej codzienności. Moim zdaniem blog powinien odnosić się do tematyki ogółu, a nie jednej osoby. Gdybym ciągle pisała o sobie, to przecież logiczne, że nikt by tutaj nie zaglądał, bo to by było niezmiernie nużące. Ale przypadki chodzą po ludziach i w końcu musiało dojść do tego, że coś przerwie moją schematyczność. 
Fatum – zły los. W mitologii rzymskiej to personifikacja nieuchronnego, nieodwracalnego losu; nieodwołalna wola bogów, na którą nikt nie ma wpływu
Słyszeliście o fatum? Myślę, że na pewno to słowo kiedyś się wam o uszy obiło. Fatum jest to ciąg niefortunnych zdarzeń. Nie ma przyczyny i z niczego nie wynika. Jest to po prostu czysty pech. Takiego fatum doświadczyłam ja. Z jakieś dwa tygodnie temu (może trzy, whatever), na zajęciach wychowania fizycznego moja koleżanka (nazwijmy ją 1) miała, że tak się wyrażę, kolizję. Upadła, uderzając głową w podłogę. Wstrząs mózgu. Kilka dni po tym miał miejsce następny wypadek. Uległa mu (niech będzie) 2. Złamanie kości podudzia prawego + gips na parę tygodni. Nazajutrz cudowna Blackeley (czyli ja) skręciła sobie staw skokowy. Dzięki Bogu, nie pękła mi torebka stawowa, bo wtedy nie było by tak kolorowo. Swoją drogą, nie polecam wizyt ani na pogotowiu, ani w przychodni. Bardzo niesympatyczni ludzie. Jednym słowem: to nie jest personel Szpitala z tefałenu. Kilka sekund (!) po moim wypadku, następną ofiarą została 3, która została kopnięta w piszczel. Wielki siniak albo nawet guz, idk. A dwa dni później 4 skręciła, zwichnęła i naderwała kolano... Tak, teraz chodzi o kulach. Ah, no i z cztery dni temu 5 złamał nogę w pobliżu kostki. On również ma nowych przyjaciół - gips i kule. 
A wszystko to w jedynej i niepowtarzalnej IIIc. I nikt mi nie wmówi, że to nie jest fatum. 
Przeznaczenie – los, dola, fatum, fortuna; predestynacja; to co powiedziane, przepowiedziane, zarządzone przez bogów; nieuchronna przyszłość. Z definicji jest tylko jedno przeznaczenie (przyszłość) i nie może być ono zmienione.
Dobra, nigdy nie wierzyłam w coś takiego jak przeznaczenie. Nierealnym dla mnie było zrządzenie losu, które miałoby znaczny wpływ na moją przyszłość. 

Marzyłam o czarnym kotku od paru dobrych miesięcy. Kalkulowałam, układałam plany i schematy, byleby przekonać rodziców do kupna bądź adopcji. Ale mama nie chciała słyszeć o kocie w domu, tym bardziej czarnym. A tata uważał, że jestem za mało odpowiedzialna na zwierzę (no, bo kto by po nim sprzątał, co?). 28 listopada, po lekcjach, wyszłam z szatni i skierowałam się w stronę parkingu, na który podjeżdża autobus szkolny. Prószył śnieg i było cholernie zimno. Patrzę, a przy grupie pierwszoklasistek plącze się mały kociak. Czarny, mały kociak. No, zapewne wiecie, co było dalej. Naprawdę nie wiem, co mi do głowy strzeliło, serio. Po prostu weszłam do domu z kotem. Czasami jestem bardzo lekkomyślna i miewam przejawy głupoty. Ale mimo wszystko dopięłam swego. Siedzę sobie teraz na sofie, a przy moim boku leży zwinięty w kłębek "mały czarny" Sullivan.

PS. Zmieniłam też nagłówek na nieco bardziej świąteczny 🎄 Co myślicie?

Wierzycie w fatum albo przeznaczenie? Macie zwierzęta domowe? Co tam u was?

1 gru 2016

CO Z CIEBIE ZA CZŁOWIEK?

Popatrz na siebie. Co widzisz? Szarą masę, która jest kumulacją cech. Tych dobrych i złych. 
Każdy z nas ma swoje cele, poglądy, wyznania. Postępujemy według własnych reguł i schematów. Decyzje podejmujemy na podstawie naszych doświadczeń. Różnimy się charakterem, ale też wyglądem zewnętrznym. Bruneci, blondyni, rudzielce. O jasnej cerze, mulaci... Pomimo tylu różniących nas czynników, jesteśmy do siebie bardzo podobni.
Wszystko, co nas dotyczy ma dla nas wartość mniejszą lub większą, never mind. Liczą się pieniądze, kariera, sukces, rodzina, spokój, druga osoba, samorozwój. Tu nie ma granic. 
Jedni dopiero rozpoczynają swoją podróż, drudzy już pną się wysoko po szczeblach prowadzących do osiągnięcia celu. Dla innych ścieżka jest kręta i trudna do pokonania, pozostałym przychodzi wszystko jak z płatka. Niektórzy wypruwają sobie flaki, bo chcą aby ich nazwisko zapisało się na kartach historii lub po prostu chcą coś znaczyć, zapewnić sobie dobry byt. Są też tacy, którzy nie chcą się starać, nie potrzebują blasku fleszy.
Mimo wszystko nie ma takiego sortu jak lepszy czy gorszy. Możemy zawsze czuć niedosyt, zazdrość czy zawód. Ale przecież to jest jak najbardziej ludzkie. Dostępne dla każdego człowieka. 
Co chciałam przekazać w tym poście? Nie mam pojęcia. Jest chaotyczny, nieogarnięty, ale to podobnie jak ja. Przez ostatnie dni dużo myślałam o sensie swojego życia. Doszłam do wniosku, że tylko jedna rzecz stoi mi na drodze do szczęścia. Ja sama.

22 lis 2016

FANTASTIC BEASTS AND WHERE TO FIND THEM

Tak więc oto film, wyczekiwany przez miliony potterheads, nareszcie miał swoją premierę w Polsce. Osiemnastego listopada do kin wszedł film Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć, powstały we współpracy Davida Yates'a i Joanne Kathleen Rowling.

Wiecie, zwykle jest tak, że filmy, na których premierę czekają tłumy, po seansie okazują się tak beznadziejnie kiepskie, że nie ma się ochoty nawet o nich myśleć. Media społecznościowe i telewizja nagłaśniają informację o premierze danej produkcji przez co, myślimy, że skoro film jest tak znany i popularny, to na pewno jest świetny. A potem puuuf, niespodzianka, produkcja do niczego. Tak było w przypadku Legionu Samobójców albo Bardzo Fajnego Giganta. Ale nie w przypadku Fantastycznych Zwierząt.
Naprawdę, nie mam pojęcia od czego zacząć! Film jest kategorii tych, które trzeba obejrzeć po raz drugi, bo za pierwszym razem, było się pod samym wrażeniem tego, że jest się na tym seansie. W pewnym momencie byłam tak zachwycona, że zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem, co się dzieje w danej scenie. Wiecie co mnie zdziwiło? Newt Skamander był bardzo wyciszony, zagadkowy i naprawdę, odniosłam wrażenie, że mało mówił. Nie tego się spodziewałam po głównym bohaterze tak hucznej produkcji. Ale czy to źle? BROŃ CIĘ, PANIE BOŻE! To jego wielka zaleta, poważnie. Newt, w mojej ocenie jest postacią z lekka nieśmiałą, ale za to bardzo uroczą! To jak się krępuje czy wstydzi, sprawia, że ma się ochotę wstać i go tulić w nieskończoność. I do tego ma tak wspaniały uśmiech!😊 (ja i moja siedmioletnia siostra, kiedy pierwszy raz na ekranie pojawił się Newt, zgodnie i w tym samym czasie, stwierdziłyśmy, że jest on przystojny) 💙
Jeśli chodzi o stronę techniczną filmu, to nie pozostaje mi nic innego jak napisać woow. Zwykle jest tak, że jak w grę wchodzą jakieś fikcyjne postacie (no, w tym wypadku stworzenia), to całość wygląda średnio. Bo gołym okiem da się wyłapać jakieś niedociągnięcia. W tym filmie nie doszukałam się żadnych. Niuchacze, Nieśmiałki czy Demimozy wyglądały jak niezwykle realne istoty! 
Podoba mi się tu to, że nie skupiono się aż tak na zaklęciach czy samym Hogwarcie. Akcja toczyła się wokół Newta i jego zwierząt + był jeszcze jeden wątek, którego wolę wam nie zdradzać. Ah, no i jeszcze plus za Jacoba Kowalskiego! Najlepszy mugol, jakiego widziałam 😃Ta produkcja ma potencjał i może zaskoczyć. W ciągu tych 133 minut śmiałam się, płakałam, a momentami nawet bałam! 

Możecie powiedzieć, że jako potterhead koloryzuję, ale choć nie wiadomo jak bardzo bym chciała, nie doszukam się tu większej wady. Polecam przekonać się na własnej skórze, jak dobry jest ten film!

Ocena: 9/10

18 lis 2016

FANGIRLING PEŁNĄ PARĄ

Fangirl - pojęcie to pojawiło się całkiem niedawno. Co oznacza i z czym to się je?

Według wiktionary, bo w polskiej wikipedii nie występuje to pojęcie, jest to:
  1. (fandom slang) A female fan who is obsessive about a particular subject (especially, someone or something in popular entertainment media).
 A ja przetłumaczę to na prosty i czytelny język. Fangirl, to osoba, zazwyczaj dziewczyna (tak sądzę), która zatapia się w cudownych cytatach z książek, rozpływa się, kiedy widzi na ekranie swojego crusha, jej oczy migocą kiedy może spędzić cały dzień pod kocem z ulubionym serialem, a podniecenie sięga zenitu, kiedy w swoje ręce złapie jakiś gadżet, związany z jej ukochaną postacią. Nałogowo czyta fanfiction, bywa, że nawet sama je pisze, a przy tym słucha swoich ulubionych kawałków znanych i uwielbianych przez nią artystów. Czasami nawet potrafi posługiwać się nieznanym dotąd językiem, ze słowami, których używa się w jej fandomie. Fandom, właśnie. Nie jeden, nie trzy, ale od razu dwanaście. 
Kiedy nie ma kontaktu z internetem, popada w lekką panikę. Jak teraz sprawdzi tumblr? Skąd będzie wiedzieć, czy nie ma aktualizacji w jej wattpadowej bibliotece? Oh, musi się uspokoić. Siada więc zakopana pod kołdrą w stosie poduch, ubrana w spodnie z piżamy w małe Batmanki, a na piersi godnie trzyma bluzę z herbem jej domu w Hogwarcie. Świat musi wiedzieć przecież, po której stoi stronie. Chwyta za notes. Musi uzupełnić swój spis filmów. Spis crushów. Spis książek. Spis ulubionych superbohaterów. Spis majtek. Spis szklanek. Spis spisów. Uff. Dużo tego. 
Na brodę Merlina! Prawie by zapomniała. Loguje się na fb. A może to w końcu ten dzień, kiedy idol jej odpisał...? Ona wie, że to prawie niemożliwe... Ale wie również, że nadzieja umiera ostatnia! 
Nie odpisał. ALE jutro też jest dzień. Sprawdzi jutro. 
Na pewno jej odpisze.
A tymczasem, co tam na yt? Hm... O! Nowy challenge! Nowa recenzja! Battlefield... Za niedługo premiera nowego filmu Marvela! Ja cię kręcę, trzeba to zapisać. Notes, where are you (now)? 
Ej, moment, która godzina? 02:34... Jeszcze jeden rozdział, mamo.
A wy? Jesteście Fangirl? Takie pełną parą?

CZY MNIE OCZY MYLĄ CZY BLOGGER WPROWADZIŁ EMOJI? 😍💘
czy byłam taka ślepa i wcześniej ich nie widziałam?

fangirlowa dusza się cieszy... 🙈

14 lis 2016

WATTPAD, FILMWEB I INSTAGRAM, CZYLI APKI, BEZ KTÓRYCH NIE FUNKCJONUJĘ

Uzależnienie od urządzeń multimedialnych we współczesnym świecie jest tak powszechne jak chodzenie do toalety i nie zdziwiłabym się, gdyby było bardziej popularne niż papierosy. Z jednej strony powinniśmy spuścić trochę pary i nie dać się zwariować, ale z drugiej to tak nie do końca da się od izolować od telefonów, laptopów, można to jedynie ograniczyć. Szanujcie swoje oczy, nie chcecie wiedzieć jak to jest mieć wadę wzroku (o ile już jej nie macie). 
Odkąd zaczęłam prawie nałogowo oglądać filmy, założyłam zeszyt, w którym mam spis wszystkich oglądniętych filmów i tych, które czekają na swoją kolej. Potem odkryłam najlepszy polski serwis filmowy - filmweb. Przerzuciłam się z zeszytu na aplikację,  która umożliwia mi ocenianie filmów czy aktorów, czytanie recenzji, czy oglądanie zwiastunów. Jeśli mamy również znajomych-kinomaniaków, to możemy również podglądać ich profile, na których widzimy, co ostatnio obejrzeli. Uważam, że aplikacja jest świetna, zwłaszcza, że przedstawia nam również najświeższe nowinki z filmowego świata.
Bywa i tak, że nie stać mnie na książkę, bo to nie jest drobny wydatek. Osobie w wieku gimnazjalnym trudno zarobić. A mama nie zawsze ma ochotę wydać kasę na nasze zachcianki. Wtedy właśnie sięgam po najlepszą aplikację ostatnich tygodni - wattpad. Jest to portal, na którym możemy czytać różnego rodzaju książki napisane przez użytkowników lub sami tworzyć własne powieści. Najlepsze w tym jest to, że to naprawdę rozwija, widzę to po sobie. Poza tym, to niektóre historie, są czasami równie dobre, co książki. Krótsze, dłuższe, fanfiki, romanse, horrory albo fantasy, do wyboru, do koloru! Nie raz w wakacje siedziało się do północy i czytało się to i owo, a kiedy się skończyło, płakałam jak bóbr (szczególnie na końcu Teenage Dirtbag, aww). Z całego serca polecam zalogować się i wstąpić do wspólnoty wattpadowiczek, nie pożałujecie! Jakby ktoś chciał, znajdziecie mnie tam pod nazwą @nolelule.
Trzecia pozycja na tej skromnej liście należy się Instagramowi, który zawiera w sobie tyle inspiracji, ile tlenu jest w powietrzu, czyli mega, mega dużo! Wyszukamy tam zdjęcia spod każdego hashtagu, jaki tylko wpadnie nam do głowy. Nasz poziom nainspirowania będzie wychodził poza skalę, a liczba rozdanych serduszek będzie niezrównana. Lubię dzielić się fotografiami wykonanymi przeze mnie z ludźmi, bo... bo to jest fajne i koniec, ok? Poza tym, polecam bibliofilom zajrzeć na cudowne bookstagramy, na których nierzadko zdarzają się ciekawe rozdania bądź konkursy! A kinomani znajdą nawet profile z recenzjami filmowymi!

Także ten, enjoy!

A! Jeszcze jedno. Bo tak się zastanawiam nad zmianą wizerunku, jak myślicie, opłaca mi się ściąć włosy długie do pupci? Mają ponad 60cm i... nie wiem co robić.

10 lis 2016

PIRACI WSZECH CZASÓW - PAN HENRY AVERY AKA LONG BEN

NIE WIEM JAK WY, ALE JA KOCHAM PIRATÓW. Nie, nie tych drogowych. Tych nie cierpię. Mówię tu o tych, co pływali po morzach i oceanach, co rabowali, opijali się rumem, co zatapiali statki i mieli papugi na ramionach. Ooo tak. Dam sobie rękę uciąć, że oglądaliście Piratów z Karaibów i postaci Kapitana Jacka Sparrowa, czy Barbossy są wam dobrze znane. A jeśli uważnie śledzicie polskich gamerów, to udało wam się natknąć na grę Uncharted 4. A może nawet w nią graliście? Tak czy siak, to wspaniałe klimaty. Może warto by było zapoznać się z historią paru korsarzy? 
Dobrze, więc zacznijmy od Henry'ego Avery'ego znanego z wyżej wymienionej gry. Był angielskim piratem żyjącym w drugiej połowie XVII wieku. W 1694 roku znalazł się w randze pierwszego oficera na Charlesie, czyli korsarskim okręcie w służbie hiszpańskiej z zadaniem działania przeciwko francuskiej kolonii na Martynice. Jako, że był bardzo temperamentnym panem, tak się złożyło, że stanął na czele buntu załogi i został mianowany kapitanem.

Tak więc teraz płynął razem z pozostałymi już nie na Charlesie, ale na Fancy. Pożeglowali na północ, do Zatoki Adeńskiej, gdzie grasowało wielu piratów. Avery nawiązał kontakt z niektórymi kapitanami i stworzył flotyllę, która była na tyle silna, że mogła atakować dobrze uzbrojone konwoje, przewożące islamskich pielgrzymów. Na taki konwój natrafili właśnie w 1965 roku, we wrześniu. 
Gdy tylko dostrzeżono statki Henry'ego, rzucono się do ucieczki, której na rękę były zapadające właśnie ciemności. Kiedy zaczęło świtać, okazało się, że w zasięgu flotylli naszego pirata są dwa statki Fateh Mohammed oraz Gang-i-sawai. Jak się później okazało, łup był wyjątkowo bogaty - złoto, srebro oraz drogie kamienie. Wszystko to podzielono między siebie po równo, oczywiście prócz Avery'ego (ten się obłowił, że ho ho!).

Flotylla została rozwiązana i statek skierował się do basenu Morza Karaibskiego (kto się zdziwił?). Na wyspie New Providence, tamtejszy gubernator zaoferował, za dużą łapówkę, rzecz jasna, protekcję przy powrocie do Anglii. Większość załogi, na swoje nieszczęście skorzystała z tej okazji, jednak po przybyciu do Anglii zostali pojmani, osądzeni i powieszeni. Henry zaś, nazywany też arcy-piratem, prawdopodobnie wrócił do ojczyzny, a tam ślad po nim zaginął. Być może zmienił nazwisko, wygląd i osiadł na swojej prowincji żyjąc z ukradzionych pieniędzy. 

Uwaga, nie bierzcie przykładu z tego pirata! Ale, tak szczerze, co myślicie o jego przypadku? Chcielibyście przeżywać takie przygody? Czy wolicie bardziej... spokojne życie? XD

5 lis 2016

LUBIĘ ŻYĆ SAMOTNIE

Jeju, czy wy też tak macie? Leżysz sobie w łóżku czekając na sen, pod zamkniętymi oczami przelatuje ci mnóstwo myśli, w tym pomysłów, inspiracji. I nagle masz tryliony pomysłów na najwspanialsze posty na świecie. Już śpisz. Otwierasz oczy na dźwięk otwieranych drzwi pokoju, w których staje tata mówiąc "Aga, wstawaj". Pokój jasny, głowa (puuf) pusta, pozostaje tylko wspomnienie o perfekcyjnych tematach na notki. Coraz bardziej zastanawiam się nad włożeniem pod poduszkę notesu i długopisu, gdzie zapisałabym to wszystko.

Samotność chyba każdemu z nas kojarzy się negatywnie. W cytatach zawarte są myśli, które mówią, że jest ona przedsionkiem śmierci, że to stan poprzedzający obłęd lub samobójstwo, ja tam myślę, że to bzdura. Są ludzie, którzy przebywają wśród ludzi, nie nawiązując z nimi bliższych relacji, ot takie proste znajomości. Jak coś trzeba, to się zadzwoni, zapyta jak leci, ale po co angażować się dalej?
Możecie stwierdzić, że mam nie równo pod sufitem, bo przecież nie da się tak funkcjonować. Zgadzam się. Jaka jest moja sytuacja? Mam paru znajomych, rodzinę i... jest fajnie. Dopóki nie muszę nigdzie iść. Nie cierpię żadnych wypadów na miasto, wspólnego wyjścia na pizzę czy imprez. Z rodziną, owszem czemu nie? Ale ze znajomymi? Pójdę, bo tak trzeba, czy z chęcią? Niekoniecznie. Nie jestem typem imprezowicza, nie piję (alkohol ma okropny smak, jak można to w ogóle brać do ust?) i być może nie umiem się bawić. Dlatego kiedy inni tańczą, ja siedzę na telefonie i choćby mnie wołami ciągnęli nie dołączę się do zabawy. Przed każdym wyjściem boli mnie brzuch, bo jestem zmuszana do wyjścia z mojej bezpiecznej norki. Czy jestem aspołeczna? Niewykluczone.
W moim odczuciu ludzie są bardzo problematyczni. Uważam, że samotnik ma większe pole do manewru, nic go nie zatrzymuje i może robić co chce. Nie myślcie sobie teraz, że mam tu jakąś fobię społeczną, czy Bóg wie co. Nie, nie. Ja po prostu lubię być sama. Moje towarzystwo mi wystarczy. Jeśli muszę się komuś wygadać, to idę do mamy. Ale to się rzadko zdarza. Bo nie mam przyjaciół = nie mam problemów. Krótka piłka. Fakt, czasami ma się tą chandrę, że chciałoby się gdzieś wyjść. Ale to przechodzi.
Moje zdanie może ulec zmianie, zdaję sobie z tego sprawę. Być może nie poznałam jeszcze właściwych osób, które mnie wyciągną z domu. Kto wie, co będzie jutro? Co chciałam przekazać w tym poście? Że ludzie, którzy sami stoją na korytarzu, postrzegani są za nielubianych dziwaków, a tak naprawdę mogą okazać się kimś, kto lubi swoje własne towarzystwo i jest mu dobrze z samym sobą.
Co tu dużo mówić (pisać, głupolu)? Po prostu Forever Alone, i tyle! XD
Staram się pisać same konkrety, żeby nie rozpisywać się tu do rozmiarów rozprawki, ale coś mi nie wychodzi. Teraz zauważyłam, że cechą charakterystyczną w moich postach jest zadawanie pytania i odpowiadanie na nie. Tak chyba było w Zwierzogrodzie, nie? Naszła mnie ochota na poskakanie w liściach. Uwielbiam jesień so much. 

1 lis 2016

THE JUNGLE BOOK, NEIGHBOURS & NERVE

Kolejne wolne dni, a co za tym idzie - kolejne filmy! Dwa z nich zawierają tego samego aktora... i całkiem przypadkiem (kłamczuuucha) jest to Dave Franco. A tak na marginesie, to bardzo lubię Dzień Wszystkich Świętych. To zależy od gustu, ale w moim przypadku jest tak, że bardzo lubię chodzić po cmentarzach, bo, choć może się to wydać ponure i przerażające, to lubię odwiedzać zmarłych. Wtedy całe rodziny spotykają się przy grobach i wspominają wspólnie przeżyte chwile z pogrzebanym. To miłe. 
Księga Dżungli to chyba najpopularniejsza bajka Disney'a. Opowiada o chłopcu imieniem Mowgli, wychowującym się wśród zwierząt w dżungli. Jest zwinny niczym małpka i szybki jak wilk. Przyjaźni się czarną panterą Bagheerą oraz leniwym niedźwiadkiem Baloo. 
W tym filmie urzekła mnie nie tyle co fabuła (którą przecież dobrze znałam), ale wykonanie i obraz. Bo tak naprawdę, jedynym człowiekiem na planie jest Neel Sethi grający Mowgliego, a poza nim... są tylko zwierzęta stworzone komputerowo. Całość jest po prostu bajeczna i kolorowa, oglądając, nie wiedziałam gdzie mam skupić wzrok, bo każdy element był perfekcyjnym odwzorowaniem rzeczywistości. 
Ocena: 8/10
Nigdy nie przepadałam za komediami i nadal tak jest, a jedyną jaka mi się podobała to Piksele. Sąsiedzi to całkiem fajny film na wieczór, ale nic więcej. Polecam go oglądnąć, bo można się pośmiać, pooglądać zacne ciałko Zaca Efrona i wyobrazić sobie, jak to się baluje w akademickich bractwach w Ameryce. Podczas jednego wieczoru połknęłam dwie części i... pierwsza była lepsza, tak. Druga była przekombinowana (zrobili tam z postaci Dave'a homoseksualistę! A shippowałam siebie z nim!!). Wybaczcie, włączył mi się tryb fangirl...
Link do trailera: NEIGHBOURS (2014) TRAILER
Ocena: 8/10
TEN - FILM - TO - BOMBA! Whoa, wiedziałam, że wokół tego filmu jest szał i każdy chce go oglądać, ale myślałam, że to będzie coś typu Legion Samobójców, wiecie gadu-gadu, a film do niczego. A tu takie miłe zaskoczenie! Naprawdę. Film pokazuje, jak można zatracić się w tej całej sieci wśród aplikacji i gier, jak szybko możemy pozostać pozbawieni kontroli nad swoimi danymi, jak i życiem. Półtora godziny seansu zleciały tak szybko, że nim się ocknęłam, było już po. Co tu dużo pisać... mam nadzieję, że zobaczę Dave'a w innych świetnych rolach, bo w tej spisał się znakomicie. To... oglądasz czy grasz?
Link do trailera: NERVE (2016) TRAILER
Ocena: 9/10

28 paź 2016

KTO TU TERAZ JEST BOHATEREM, A KTO CZARNYM CHARAKTEREM?

Czy ktoś kiedyś wam insynuował, że filmy typu Avengers nie mają niczego ważnego do przekazania? Jeśli tak, to życzliwie mu zasugerujcie, że jest głupi... albo ślepy, jak wolicie. Bo nawet kreskówka może nas zainspirować, czegoś nauczyć. Ostatnimi czasy wkręciłam się w filmowy świat Marvel'a, który opiera się w standardzie na tych dobrych i tych złych. I tak mnie wzięło teraz na refleksje... bo kto tu teraz jest po tej dobrej stronie medalu? 
Bo wiecie, to jest tak, że ludzie są jak szyby. Na początku mamy czystą kartę, jesteśmy wypolerowani i przejrzyści. A potem zaczyna padać deszcz. Krople spływają po nas, ale zostawiają ślady. Następnie przychodzi wichura, która rozrzuca wszystkie kurze na cztery strony świata. Po naszej nieskazitelnej powłoce pozostaje tylko wspomnienie. Jasne, można umyć. I to jest jedyny czynnik, który odróżnia nas od tej szklanej szyby. Oby znalazł się ktoś, to zrozumie to niecodzienne porównanie, bo inaczej klapa! 
Kto w tym życiu jest dla mnie takim prawdziwym bohaterem? Szczerze mówiąc, w tym naszym świecie czai się chyba więcej Red Skulli niż Kapitanów Ameryk. Ale jednak, jak się już pojawia taki dobry człowiek, to on jednak jest taki porządny, no nie? Więc, tak sobie myślę, że współczesnymi bohaterami są dla mnie panowie i panie z wojska, ponieważ są ludźmi, którzy oddają życie za innych, za osoby, których nigdy w życiu nie spotkały. Robią to bezinteresownie, honorowo i dla dobra innych. To fantastyczni ludzie. 
Następną pozycją są osoby, które wyrażają się sztuką - dekoratorzy, malarze, poeci, reżyserzy, aktorzy... i masa innych. Fakt, może nie działają tak docelowo, jak ci wyżej wymienieni, ale jednak działają na rzecz innych. Chcą pobudzić swoją widownię do tworzenia, do skupienia się na rzeczach istotnych. Pokazują nam różne ważne aspekty, inspirują, zachęcają do życia. Bo żeby żyć, nie wystarczy tylko istnieć (aww moja wina, nie pamiętam autora cytatu!)
A ci źli? Te nasze Jokery? A właśnie! Kolejny cytat - tym razem wiem kogo - Jokera. "Przestaliśmy szukać potworów pod naszymi łóżkami, gdy zobaczyliśmy, że one są w nas" no i chyba przyznacie, że coś w tym jest. Bo największym złem tego świata jest... człowiek. 

Ups, chyba trochę się zagalopowałam z tym tekstem! Ale... może znajdą się i tacy, którzy będą chętni dłuższej lektury? Jak nie, to enjoy! Spokojnie, jeśli jesteś tu pierwszy raz, to nie masz się czego bać. Nie każdy post jest taki długaśny. Chaotyzm... cóż może być tu obecny. Ci z dłuższym stażem się połapią, a ci zieloni - przyzwyczają!

24 paź 2016

REFRESH

A, mam dziś taki dobry humorek, nie wiem dlaczego. Nic ciekawego się dziś nie zdarzyło, nic miłego mnie nie spotkało, ot taki zwykły dzień. Dlaczego piszę taki nijaki post? Myślę, że mały refresh każdemu dobrze zrobi. Zbliża się jedenasty listopada, narodowe święto, które dla każdego Polaka jest bardzo ważne. Przysięgam, że tak bardzo nie chcę tu wprowadzać tematu szkoły, ale skoro większości z nas zajmuje ona połowę czasu, ba! życia, to nie mogę tu o niej choć ociupinkę nie wspomnieć.

Dostałam rolę do nauczenia się na apel. Upierałam się, że nie umiem ładnie recytować wierszy, ale moje zdanie w tej kwestii chyba nie miało znaczenia, skoro pani ma do obsadzenia tylko trzy klasy. Ok, rozumiem. Nie lubię występować na apelach. Po pierwsze - to stresujące (czy tylko mi się przy publiczności plącze język?), po drugie - i tak mnie nikt nie będzie słuchał (jak już przychodzisz na apel, to chociaż zwróć uwagę na treść występujących - tak wypada, gościu).
Wprowadziłam też małe poprawki w rozmieszczeniu gadżetów, tu, po lewej. Etykiety teraz są na samym dole, pozmieniałam miejsca co po niektórych, no i najważniejsze - dodałam Tygodnik, który będzie aktualizowany co tydzień, mam nadzieję, że w poniedziałek (o ile ta sprawa nie wypadnie mi z głowy). Jest tam utwór, film, cytat i blog, który polecam na ten tydzień (wiecie, blog - bo to taki pewien sposób integracji z wami). A na końcu jest też info - czyli takie istotne nowinki z życia bloga czy tam z rzeczy ważnych dla mnie, whatever. A! Właśnie, zapomniałabym. Przeszkadza wam czcionka w postach? Ja tam ją lubię, ale być może wam się z niej trudno czyta. Dajcie znać, to zmienię, jak będzie trzeba!

Kurczekurczekurcze. Matma zaczyna być moją piętą achillesową, co mi się wcale, a wcale nie podoba! Nigdy nie było tak źle, jak jest teraz, choć w sumie tragedii też nie ma. I pomyśleć, że na początku roku powiedziałam, że chcę mieć piątkę na koniec. Przecież to odległe marzenia! Głupie te ostrosłupy, krawędzie, wysokości WSZYSTKO! Ale spokojnie, nie ma co się wkurzać... to tylko matma. 
Pan na zdjęciu jest ewidentnie załamany, ale to przez matmę. Serio. 

No, to chyba wszystko, co chciałam wam przekazać albo co przekazałam przypadkiem, never mind. To powiedzcie, tak szczerze, co u was? Radzicie sobie? Jakieś miłe wieści? Ile sprawdzianów w tym tygodniu? Jaki film polecacie? Piszcie!

A tak zupełnie na koniec, to muszę wam powiedzieć, że bardzo, ale to bardzo kocham tego małego blogusia! Stał się takim fajnym miejscem! 

21 paź 2016

INSTRUKCJA OBSŁUGI MŁODSZEGO RODZEŃSTWA

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób posiada młodsze rodzeństwo... Albo starsze, ale w tym temacie się nie wypowiem. Kiedy miałam osiem lat urodziła się moja siostra. Taki robaczek mały. Minęło już siedem lat, odkąd razem żyjemy. Pomimo tego, że często się sprzeczamy (czasem nawet bijemy), awanturujemy i dokuczamy sobie, to moja siedmioletnia siostra jest moją jedyną, prawdziwą przyjaciółką. Jesteśmy jak Padma i Parvati Patil, jak Wanda i Pietro Maximoff! To z nią chodzę do kina, z nią robię sobie nocki, z nią się bawię i z nią chodzę na spacery. Nie wyobrażam sobie, jak nudno by było w moim domu, gdyby nie ona. 
Czasami my, starsi, zapominamy o tym, że nasze rodzeństwo w ogóle istnieje. Przychodzimy do domu ze szkoły wgapieni w ekrany smartfonów i po wejściu rzucamy tylko krótkie cześć. Nie pytamy się co u niego, jak poszedł mu sprawdzian, czy dobrze mu minął dzień. Lecimy do pokoju, ryglujemy drzwi, na cały dzień. Wychodzimy tylko na chwilę, żeby coś zjeść czy wstąpić do toalety. A brat/siostra? Umiera z nudów. Warto tu zadać sobie pytanie: czy jestem dobrym bratem/siostrą?
Chciałabym, aby moja siostra powiedziała kiedyś koleżankom, że ma najlepszą starszą siostrę na świecie. Że lubi ze mną spędzać czas. Żeby była szczęśliwa z powodu tego, że ma zawsze przy sobie swoją przyjaciółkę - mnie. Zdajecie sobie sprawę z tego, że rodzina nigdy was nie opuści? Że pomimo wszystko, zawsze będzie z wami? Że kiedy wszyscy odwrócą się do was plecami, to oni - ci najbliżsi - staną po waszej stronie? Dlatego trzeba pielęgnować tą więź, która łączy nas wszystkich. Bo wtedy nigdy nie będziecie już sami. 

17 paź 2016

POPULARNE SERIALE POD LUPĄ

W tym roku zaczęłam oglądać seriale. Wiadomo, nie wszystkie były takie super, ale zdarzały się i wyjątki. Zacznijmy od tego, że zatapianie oczu w seriale nie jest takie proste, jak może się wydawać. Oglądanie ich na laptopie przysparza problemów. Są różne strony, na których można odtwarzać seriale, jednak wiąże się to z wyskakującymi reklamami, brakiem niektórych odcinków, fatalną jakością czy lektorem. Trzeba sobie wyszukać taką stronę, która najbardziej nam będzie odpowiadać i można zaczynać. A same seriale? Do wyboru, do koloru. Ja przekażę wam swoją wiedzę na temat paru z nich. 
THE WALKING DEAD
The Walking Dead to była dość długa przygoda. Nie oglądnęłam wszystkich sezonów, o ile dobrze pamiętam były to niecałe dwa. Pierwszy sezon był ok, drugi też... Nie powiem, że ten serial jest jakiś straszny, czy nudny. Jest ciekawy, ma fajną fabułę (o ile ktoś lubi ohydne zombiaki). Mnie jakoś nie "porwał", aczkolwiek są wierni fani tego serialu. Warto spróbować, może się spodobać. 
AWKWARD
Awkward był najgorszym serialem jaki oglądałam. Jest bardzo nierzeczywisty, zdarzenia tam zawarte są głupie i nieambitne. W moim odczuciu jest on trochę żałosny. Ale z tego co mi wiadomo, to seriale z MTV są podobnego pokroju, głupawe z prostym humorem. Nie przepadam za takimi produkcjami, wolę te ciekawsze, z tajemnicami, garstką fantastyki. A ten serial jest tego zupełnym przeciwieństwem. 
TEEN WOLF
Serial mający wady i zalety. Zaletą są na pewno Stilinski i McCall. Ciekawy, tajemniczy i charyzmatyczny. Ale przewidywalna fabuła z sezonami mającymi schemat. Pojawia się jakiś nowy stwór/wróg - i przez resztę sezonu starają się dowiedzieć kto, kim jest. Szczerze mówiąc, serial jest okej, aczkolwiek istnieją lepsze. Myślę, że istnieje szansa, że wrócę jeszcze do tych wilkołaczków.
TAJEMNY KRĄG
To również całkiem fajny serial, spowity tajemnicą i nadprzyrodzonymi zdolnościami. Jedynym minusem jest to, że ma bodajże jeden sezon na którym się kończy. No cóż, szkoda, bo to dobra seria. Przeciętna, ale nie można narzekać, podobała mi się, dopóki nie dowiedziałam się, że jest tylko jeden sezon, wtedy przestałam oglądać, bo potem się przywiążę i będę rozpaczać, że nie ma dalszej części.
 O MNIE SIĘ NIE MARTW
Jedyny polski serial, który mi się naprawdę podoba (dobra, nie jedyny Chichot Losu też był ciekawy). Co mnie w nim urzekło? Charakter głównej bohaterki Igi, która jest taką typową kobietą, w której życiu panuje zamęt i chaos. Bardzo humorystyczne sceny, taka swojskość i chwytająca za serce fabuła. Jeśli chcecie coś "lajtowego" to szczerze polecam.
GRA O TRON
Najcudowniejszy z cudownych. To jest po prostu taka perełka. Ten serial jest jak ulubiona czekolada, jeśli weźmiesz kostkę, pochłoniesz od razu całą tabliczkę. Zakochałam się w nim od pierwszego odcinka, ten klimat, te czasy, te stroje, te postacie no po prostu...! Książek nie czytałam, ale mam na nie szczerą ochotę. Wiem, że nie każdemu mogą przypasować połączenie fantastyki z rodami, rycerzami, rozpustem, nagością i brutalnością, która przeważa w tej serii, ale mnie to po prostu chwyta za serce!
Jakby ktoś chciał zacząć oglądać jakiś serial, to może się do mnie zgłosić, chętnie pomogę, bo jestem dość "obcykana" w tym temacie.

11 paź 2016

THE BFG, SOUTHPAW & NOW YOU SEE ME

Wprost ubóstwiam spędzać weekendy z filmami. Naprawdę. Takie maratony dobrze robią dla duszy (ale nie dla oczu, zwłaszcza twoich babo! cichoo). Zwykle jest tak, że chcę oglądnąć mnóstwo filmów, a kiedy już przychodzi co do czego, to nie mam pojęcia na który się zdecydować. Może ten przygodowy? Czy lepiej s-f? Tak jest zawsze. Ah, te poważne dylematy... PS. Kliknij na zdjęcie, wtedy będzie lepszej jakości!
Zacznijmy więc od "Iluzji". Po wcześniejszym obejrzeniu części pierwszej, zabrałam się za drugą, która swoją premierę miała (o ile się nie mylę) w lipcu tego roku. I wiecie co? Te filmy są nie tyle dobre, co bardzo fascynujące, bo te sztuczki, które wykonują Jeźdźcy są serio niesamowite. Jak dla mnie jest to taka mieszanka filmu szpiegowskiego i magii ulicznej. Poza tym - popatrzcie tylko na obsadę! Morgan Freeman, Mark Ruffalo, Daniel Radcliffe, Woody Harrelson i Dave Franco... Taak, kocham braci Franco. Film trzyma w napięciu, zawiera sceny humorystyczne i sprawia, że oglądający chce chłonąć każdy trik i iluzję całym sobą.
Ocena: 8/10
"Do utraty sił" to nie jest prosty, lekki film na wieczór. Wzrusza do łez, jest ciężki i pokazuje jak sypie się życie boksera Billy'ego Hope'a po śmierci ukochanej żony Maureen. Traci córkę, dom, sławę i pieniądze. Ze szczytu spada na samo dno. Wybrałam ten film, ponieważ od pewnego czasu rodzi się we mnie chęć spróbowania boksu, bo ja sama nigdy nikogo nie uderzyłam, z nikim się nie pobiłam. Chciałabym kiedyś komuś przywalić na ringu. Obsada aktorów jest całkiem dobra, w główną rolę wciela się Jake Gyllenhaal, Rachel McAdams czy 50 Cent. 
Link do trailera: SOUTHPAW (2015) TRAILER
Ocena: 8/10
Naprawdę przykro mi to stwierdzić, z szacunkiem dla pana Spielberga, ale ten film jest moim rozczarowaniem roku. Oglądając go razem z siostrą, dotrwałyśmy może do pierwszych 45 minut. A potem obie stwierdziłyśmy, że jest on zbyt nudny, żeby dalej poświęcać na niego czas. Poza tym, to bardzo mi przeszkadzało, że widać tam pewne niedociągnięcia, gdyż ruchy dziewczynki nie zgrywają się z ruchami olbrzyma. Nie jest to takie płynne, kiedy Sophie wchodzi na rękę BFG, przez co od razu da się poznać, że jest to film. Jestem serio zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. 
Link do trailera: THE BFG (2016) TRAILER
Ocena: 3/10

9 paź 2016

GDZIE ZACZYNA SIĘ SZTUKA, A GDZIE KOŃCZY?

Jak powszechnie wiadomo, październik jest miesiącem różańca świętego. Jako iż w tym roku jestem bierzmowana, to trzeba odbębnić te modlitwy, aczkolwiek nie narzekam, bo różaniec bardzo lubię. To taka chwila na wyciszenie i pomyślenie o tym co się w naszym życiu aktualnie dzieje. Nie chcę nikomu narzucać swojej wiary, bo to tylko taka krótka dygresja. Ale kościół bywa bardzo inspirującym miejscem, bo nic mnie nie rozprasza, wszystko jest tam spokojne, poczciwe i przytulne. Dziś siedziałam w ławce i analizowałam wnętrze mojego małego kościółka. Szczególnie starałam się przyjrzeć witrażom i sklepieniu. To właśnie zainspirowało mnie do napisania o artystycznym rozwoju. 
Nigdy nie dogadywałam się z farbami. A najgorzej było (i jest) z akwarelami. Są bardzo psotne i malowanie nimi jest trudne. Ale dla chcącego nic trudnego. Nawet niedoświadczony człowiek ma szansę stworzyć coś ciekawego. Sztuka nie ma wzorca, jest nieograniczona i każdy z nas ma prawo robić to, co chce. Skoro tak, to polecam wam postawić parę kolorowych kleksów na kartce, a kiedy wyschną, weźcie czarny cienkopis i stwórzcie z nich grafikę. Do okrągłej plamy dorysujcie skrzydełka i czułki, a robaczek będzie gotowy. 
Bywa i tak, że człowiek ma chęci i warunki, ale pomysłu nie. Trudno, naprawdę, bardzo trudno stworzyć coś bez inspiracji, pomysłu i na siłę. Skutek takiego działania rzadko jest zadowalający. Ja opracowałam taktykę - rysuj (ogółem: twórz) coś, co odnosi się do ciebie. Nikt nie zna cię tak dobrze, jak ty sam. Portret ulubionego bohatera filmu albo dzieło stworzone w odcieniach twojego ulubionego koloru. Twój komiksowy autoportret lub przelanie danego obrazu z książki na papier. Wyobraźnia musi pracować, wyćwicz ją.