28 paź 2016

KTO TU TERAZ JEST BOHATEREM, A KTO CZARNYM CHARAKTEREM?

Czy ktoś kiedyś wam insynuował, że filmy typu Avengers nie mają niczego ważnego do przekazania? Jeśli tak, to życzliwie mu zasugerujcie, że jest głupi... albo ślepy, jak wolicie. Bo nawet kreskówka może nas zainspirować, czegoś nauczyć. Ostatnimi czasy wkręciłam się w filmowy świat Marvel'a, który opiera się w standardzie na tych dobrych i tych złych. I tak mnie wzięło teraz na refleksje... bo kto tu teraz jest po tej dobrej stronie medalu? 
Bo wiecie, to jest tak, że ludzie są jak szyby. Na początku mamy czystą kartę, jesteśmy wypolerowani i przejrzyści. A potem zaczyna padać deszcz. Krople spływają po nas, ale zostawiają ślady. Następnie przychodzi wichura, która rozrzuca wszystkie kurze na cztery strony świata. Po naszej nieskazitelnej powłoce pozostaje tylko wspomnienie. Jasne, można umyć. I to jest jedyny czynnik, który odróżnia nas od tej szklanej szyby. Oby znalazł się ktoś, to zrozumie to niecodzienne porównanie, bo inaczej klapa! 
Kto w tym życiu jest dla mnie takim prawdziwym bohaterem? Szczerze mówiąc, w tym naszym świecie czai się chyba więcej Red Skulli niż Kapitanów Ameryk. Ale jednak, jak się już pojawia taki dobry człowiek, to on jednak jest taki porządny, no nie? Więc, tak sobie myślę, że współczesnymi bohaterami są dla mnie panowie i panie z wojska, ponieważ są ludźmi, którzy oddają życie za innych, za osoby, których nigdy w życiu nie spotkały. Robią to bezinteresownie, honorowo i dla dobra innych. To fantastyczni ludzie. 
Następną pozycją są osoby, które wyrażają się sztuką - dekoratorzy, malarze, poeci, reżyserzy, aktorzy... i masa innych. Fakt, może nie działają tak docelowo, jak ci wyżej wymienieni, ale jednak działają na rzecz innych. Chcą pobudzić swoją widownię do tworzenia, do skupienia się na rzeczach istotnych. Pokazują nam różne ważne aspekty, inspirują, zachęcają do życia. Bo żeby żyć, nie wystarczy tylko istnieć (aww moja wina, nie pamiętam autora cytatu!)
A ci źli? Te nasze Jokery? A właśnie! Kolejny cytat - tym razem wiem kogo - Jokera. "Przestaliśmy szukać potworów pod naszymi łóżkami, gdy zobaczyliśmy, że one są w nas" no i chyba przyznacie, że coś w tym jest. Bo największym złem tego świata jest... człowiek. 

Ups, chyba trochę się zagalopowałam z tym tekstem! Ale... może znajdą się i tacy, którzy będą chętni dłuższej lektury? Jak nie, to enjoy! Spokojnie, jeśli jesteś tu pierwszy raz, to nie masz się czego bać. Nie każdy post jest taki długaśny. Chaotyzm... cóż może być tu obecny. Ci z dłuższym stażem się połapią, a ci zieloni - przyzwyczają!

24 paź 2016

REFRESH

A, mam dziś taki dobry humorek, nie wiem dlaczego. Nic ciekawego się dziś nie zdarzyło, nic miłego mnie nie spotkało, ot taki zwykły dzień. Dlaczego piszę taki nijaki post? Myślę, że mały refresh każdemu dobrze zrobi. Zbliża się jedenasty listopada, narodowe święto, które dla każdego Polaka jest bardzo ważne. Przysięgam, że tak bardzo nie chcę tu wprowadzać tematu szkoły, ale skoro większości z nas zajmuje ona połowę czasu, ba! życia, to nie mogę tu o niej choć ociupinkę nie wspomnieć.

Dostałam rolę do nauczenia się na apel. Upierałam się, że nie umiem ładnie recytować wierszy, ale moje zdanie w tej kwestii chyba nie miało znaczenia, skoro pani ma do obsadzenia tylko trzy klasy. Ok, rozumiem. Nie lubię występować na apelach. Po pierwsze - to stresujące (czy tylko mi się przy publiczności plącze język?), po drugie - i tak mnie nikt nie będzie słuchał (jak już przychodzisz na apel, to chociaż zwróć uwagę na treść występujących - tak wypada, gościu).
Wprowadziłam też małe poprawki w rozmieszczeniu gadżetów, tu, po lewej. Etykiety teraz są na samym dole, pozmieniałam miejsca co po niektórych, no i najważniejsze - dodałam Tygodnik, który będzie aktualizowany co tydzień, mam nadzieję, że w poniedziałek (o ile ta sprawa nie wypadnie mi z głowy). Jest tam utwór, film, cytat i blog, który polecam na ten tydzień (wiecie, blog - bo to taki pewien sposób integracji z wami). A na końcu jest też info - czyli takie istotne nowinki z życia bloga czy tam z rzeczy ważnych dla mnie, whatever. A! Właśnie, zapomniałabym. Przeszkadza wam czcionka w postach? Ja tam ją lubię, ale być może wam się z niej trudno czyta. Dajcie znać, to zmienię, jak będzie trzeba!

Kurczekurczekurcze. Matma zaczyna być moją piętą achillesową, co mi się wcale, a wcale nie podoba! Nigdy nie było tak źle, jak jest teraz, choć w sumie tragedii też nie ma. I pomyśleć, że na początku roku powiedziałam, że chcę mieć piątkę na koniec. Przecież to odległe marzenia! Głupie te ostrosłupy, krawędzie, wysokości WSZYSTKO! Ale spokojnie, nie ma co się wkurzać... to tylko matma. 
Pan na zdjęciu jest ewidentnie załamany, ale to przez matmę. Serio. 

No, to chyba wszystko, co chciałam wam przekazać albo co przekazałam przypadkiem, never mind. To powiedzcie, tak szczerze, co u was? Radzicie sobie? Jakieś miłe wieści? Ile sprawdzianów w tym tygodniu? Jaki film polecacie? Piszcie!

A tak zupełnie na koniec, to muszę wam powiedzieć, że bardzo, ale to bardzo kocham tego małego blogusia! Stał się takim fajnym miejscem! 

21 paź 2016

INSTRUKCJA OBSŁUGI MŁODSZEGO RODZEŃSTWA

Zdaję sobie sprawę z tego, że wiele osób posiada młodsze rodzeństwo... Albo starsze, ale w tym temacie się nie wypowiem. Kiedy miałam osiem lat urodziła się moja siostra. Taki robaczek mały. Minęło już siedem lat, odkąd razem żyjemy. Pomimo tego, że często się sprzeczamy (czasem nawet bijemy), awanturujemy i dokuczamy sobie, to moja siedmioletnia siostra jest moją jedyną, prawdziwą przyjaciółką. Jesteśmy jak Padma i Parvati Patil, jak Wanda i Pietro Maximoff! To z nią chodzę do kina, z nią robię sobie nocki, z nią się bawię i z nią chodzę na spacery. Nie wyobrażam sobie, jak nudno by było w moim domu, gdyby nie ona. 
Czasami my, starsi, zapominamy o tym, że nasze rodzeństwo w ogóle istnieje. Przychodzimy do domu ze szkoły wgapieni w ekrany smartfonów i po wejściu rzucamy tylko krótkie cześć. Nie pytamy się co u niego, jak poszedł mu sprawdzian, czy dobrze mu minął dzień. Lecimy do pokoju, ryglujemy drzwi, na cały dzień. Wychodzimy tylko na chwilę, żeby coś zjeść czy wstąpić do toalety. A brat/siostra? Umiera z nudów. Warto tu zadać sobie pytanie: czy jestem dobrym bratem/siostrą?
Chciałabym, aby moja siostra powiedziała kiedyś koleżankom, że ma najlepszą starszą siostrę na świecie. Że lubi ze mną spędzać czas. Żeby była szczęśliwa z powodu tego, że ma zawsze przy sobie swoją przyjaciółkę - mnie. Zdajecie sobie sprawę z tego, że rodzina nigdy was nie opuści? Że pomimo wszystko, zawsze będzie z wami? Że kiedy wszyscy odwrócą się do was plecami, to oni - ci najbliżsi - staną po waszej stronie? Dlatego trzeba pielęgnować tą więź, która łączy nas wszystkich. Bo wtedy nigdy nie będziecie już sami. 

17 paź 2016

POPULARNE SERIALE POD LUPĄ

W tym roku zaczęłam oglądać seriale. Wiadomo, nie wszystkie były takie super, ale zdarzały się i wyjątki. Zacznijmy od tego, że zatapianie oczu w seriale nie jest takie proste, jak może się wydawać. Oglądanie ich na laptopie przysparza problemów. Są różne strony, na których można odtwarzać seriale, jednak wiąże się to z wyskakującymi reklamami, brakiem niektórych odcinków, fatalną jakością czy lektorem. Trzeba sobie wyszukać taką stronę, która najbardziej nam będzie odpowiadać i można zaczynać. A same seriale? Do wyboru, do koloru. Ja przekażę wam swoją wiedzę na temat paru z nich. 
THE WALKING DEAD
The Walking Dead to była dość długa przygoda. Nie oglądnęłam wszystkich sezonów, o ile dobrze pamiętam były to niecałe dwa. Pierwszy sezon był ok, drugi też... Nie powiem, że ten serial jest jakiś straszny, czy nudny. Jest ciekawy, ma fajną fabułę (o ile ktoś lubi ohydne zombiaki). Mnie jakoś nie "porwał", aczkolwiek są wierni fani tego serialu. Warto spróbować, może się spodobać. 
AWKWARD
Awkward był najgorszym serialem jaki oglądałam. Jest bardzo nierzeczywisty, zdarzenia tam zawarte są głupie i nieambitne. W moim odczuciu jest on trochę żałosny. Ale z tego co mi wiadomo, to seriale z MTV są podobnego pokroju, głupawe z prostym humorem. Nie przepadam za takimi produkcjami, wolę te ciekawsze, z tajemnicami, garstką fantastyki. A ten serial jest tego zupełnym przeciwieństwem. 
TEEN WOLF
Serial mający wady i zalety. Zaletą są na pewno Stilinski i McCall. Ciekawy, tajemniczy i charyzmatyczny. Ale przewidywalna fabuła z sezonami mającymi schemat. Pojawia się jakiś nowy stwór/wróg - i przez resztę sezonu starają się dowiedzieć kto, kim jest. Szczerze mówiąc, serial jest okej, aczkolwiek istnieją lepsze. Myślę, że istnieje szansa, że wrócę jeszcze do tych wilkołaczków.
TAJEMNY KRĄG
To również całkiem fajny serial, spowity tajemnicą i nadprzyrodzonymi zdolnościami. Jedynym minusem jest to, że ma bodajże jeden sezon na którym się kończy. No cóż, szkoda, bo to dobra seria. Przeciętna, ale nie można narzekać, podobała mi się, dopóki nie dowiedziałam się, że jest tylko jeden sezon, wtedy przestałam oglądać, bo potem się przywiążę i będę rozpaczać, że nie ma dalszej części.
 O MNIE SIĘ NIE MARTW
Jedyny polski serial, który mi się naprawdę podoba (dobra, nie jedyny Chichot Losu też był ciekawy). Co mnie w nim urzekło? Charakter głównej bohaterki Igi, która jest taką typową kobietą, w której życiu panuje zamęt i chaos. Bardzo humorystyczne sceny, taka swojskość i chwytająca za serce fabuła. Jeśli chcecie coś "lajtowego" to szczerze polecam.
GRA O TRON
Najcudowniejszy z cudownych. To jest po prostu taka perełka. Ten serial jest jak ulubiona czekolada, jeśli weźmiesz kostkę, pochłoniesz od razu całą tabliczkę. Zakochałam się w nim od pierwszego odcinka, ten klimat, te czasy, te stroje, te postacie no po prostu...! Książek nie czytałam, ale mam na nie szczerą ochotę. Wiem, że nie każdemu mogą przypasować połączenie fantastyki z rodami, rycerzami, rozpustem, nagością i brutalnością, która przeważa w tej serii, ale mnie to po prostu chwyta za serce!
Jakby ktoś chciał zacząć oglądać jakiś serial, to może się do mnie zgłosić, chętnie pomogę, bo jestem dość "obcykana" w tym temacie.

11 paź 2016

THE BFG, SOUTHPAW & NOW YOU SEE ME

Wprost ubóstwiam spędzać weekendy z filmami. Naprawdę. Takie maratony dobrze robią dla duszy (ale nie dla oczu, zwłaszcza twoich babo! cichoo). Zwykle jest tak, że chcę oglądnąć mnóstwo filmów, a kiedy już przychodzi co do czego, to nie mam pojęcia na który się zdecydować. Może ten przygodowy? Czy lepiej s-f? Tak jest zawsze. Ah, te poważne dylematy... PS. Kliknij na zdjęcie, wtedy będzie lepszej jakości!
Zacznijmy więc od "Iluzji". Po wcześniejszym obejrzeniu części pierwszej, zabrałam się za drugą, która swoją premierę miała (o ile się nie mylę) w lipcu tego roku. I wiecie co? Te filmy są nie tyle dobre, co bardzo fascynujące, bo te sztuczki, które wykonują Jeźdźcy są serio niesamowite. Jak dla mnie jest to taka mieszanka filmu szpiegowskiego i magii ulicznej. Poza tym - popatrzcie tylko na obsadę! Morgan Freeman, Mark Ruffalo, Daniel Radcliffe, Woody Harrelson i Dave Franco... Taak, kocham braci Franco. Film trzyma w napięciu, zawiera sceny humorystyczne i sprawia, że oglądający chce chłonąć każdy trik i iluzję całym sobą.
Ocena: 8/10
"Do utraty sił" to nie jest prosty, lekki film na wieczór. Wzrusza do łez, jest ciężki i pokazuje jak sypie się życie boksera Billy'ego Hope'a po śmierci ukochanej żony Maureen. Traci córkę, dom, sławę i pieniądze. Ze szczytu spada na samo dno. Wybrałam ten film, ponieważ od pewnego czasu rodzi się we mnie chęć spróbowania boksu, bo ja sama nigdy nikogo nie uderzyłam, z nikim się nie pobiłam. Chciałabym kiedyś komuś przywalić na ringu. Obsada aktorów jest całkiem dobra, w główną rolę wciela się Jake Gyllenhaal, Rachel McAdams czy 50 Cent. 
Link do trailera: SOUTHPAW (2015) TRAILER
Ocena: 8/10
Naprawdę przykro mi to stwierdzić, z szacunkiem dla pana Spielberga, ale ten film jest moim rozczarowaniem roku. Oglądając go razem z siostrą, dotrwałyśmy może do pierwszych 45 minut. A potem obie stwierdziłyśmy, że jest on zbyt nudny, żeby dalej poświęcać na niego czas. Poza tym, to bardzo mi przeszkadzało, że widać tam pewne niedociągnięcia, gdyż ruchy dziewczynki nie zgrywają się z ruchami olbrzyma. Nie jest to takie płynne, kiedy Sophie wchodzi na rękę BFG, przez co od razu da się poznać, że jest to film. Jestem serio zawiedziona, bo spodziewałam się czegoś o wiele lepszego. 
Link do trailera: THE BFG (2016) TRAILER
Ocena: 3/10

9 paź 2016

GDZIE ZACZYNA SIĘ SZTUKA, A GDZIE KOŃCZY?

Jak powszechnie wiadomo, październik jest miesiącem różańca świętego. Jako iż w tym roku jestem bierzmowana, to trzeba odbębnić te modlitwy, aczkolwiek nie narzekam, bo różaniec bardzo lubię. To taka chwila na wyciszenie i pomyślenie o tym co się w naszym życiu aktualnie dzieje. Nie chcę nikomu narzucać swojej wiary, bo to tylko taka krótka dygresja. Ale kościół bywa bardzo inspirującym miejscem, bo nic mnie nie rozprasza, wszystko jest tam spokojne, poczciwe i przytulne. Dziś siedziałam w ławce i analizowałam wnętrze mojego małego kościółka. Szczególnie starałam się przyjrzeć witrażom i sklepieniu. To właśnie zainspirowało mnie do napisania o artystycznym rozwoju. 
Nigdy nie dogadywałam się z farbami. A najgorzej było (i jest) z akwarelami. Są bardzo psotne i malowanie nimi jest trudne. Ale dla chcącego nic trudnego. Nawet niedoświadczony człowiek ma szansę stworzyć coś ciekawego. Sztuka nie ma wzorca, jest nieograniczona i każdy z nas ma prawo robić to, co chce. Skoro tak, to polecam wam postawić parę kolorowych kleksów na kartce, a kiedy wyschną, weźcie czarny cienkopis i stwórzcie z nich grafikę. Do okrągłej plamy dorysujcie skrzydełka i czułki, a robaczek będzie gotowy. 
Bywa i tak, że człowiek ma chęci i warunki, ale pomysłu nie. Trudno, naprawdę, bardzo trudno stworzyć coś bez inspiracji, pomysłu i na siłę. Skutek takiego działania rzadko jest zadowalający. Ja opracowałam taktykę - rysuj (ogółem: twórz) coś, co odnosi się do ciebie. Nikt nie zna cię tak dobrze, jak ty sam. Portret ulubionego bohatera filmu albo dzieło stworzone w odcieniach twojego ulubionego koloru. Twój komiksowy autoportret lub przelanie danego obrazu z książki na papier. Wyobraźnia musi pracować, wyćwicz ją. 

4 paź 2016

TRICK OR TREAT

Za niecały miesiąc będziemy obchodzić moje ulubione nie-kościelne święto. Zresztą, kto nie lubi Halloween? To jedyny dzień, w którym można się wystroić tak, jak się nam żywnie podoba. Poza tym, to uwielbiam wykrajać dynie i ozdabiać swój pokój w biało-czarno-pomarańczowym stylu. Szykuję się też do oglądnięcia paru filmów Tim'a Burtona. Ogółem rzecz biorąc, ten czas ogromnie kojarzy mi się z czytaniem książek/opowiadań na wattpadzie, oglądaniem seriali i filmów w łóżku pod kocem, piciem kakaa. Przy najbliższych zakupach planuję kupić parę swetrów i ciepłych ciuchów. A potem zapadnę w sen zimowy...
Pomyślałam, że zamiast zanudzać Was historią tego święta, przygotuję trochę ciekawostek, bo i sama byłam ich ciekawa. Dodam tylko, że żałuję, iż w Polsce nie ma takiego zwyczaju chodzenia po domach i zbierania cukierków pod hasłem Cukierek albo psikus. Byłoby super, gdyby taki zwyczaj przyjął się w naszym kraju, bo to na pewno fajna zabawa. 
NAJWIĘKSZĄ POPULARNOŚCIĄ W TYM DNIU WŚRÓD SŁODYCZY CIESZY SIĘ SNICKERS.
 CO OZNACZAJĄ SYMBOLICZNE KOLORY HALLOWEEN? POMARAŃCZOWY - KONIEC ZBIORÓW, CZARNY - "ŚMIERĆ" LATA.
SAMHAINOPHOBIA TO STRACH PRZED HALLOWEEN.
NA POCZĄTKU LAMPIONY ROBIONO Z RZEPY.
KOJARZYCIE TE TYPOWE AMERYKAŃSKIE CUKIERKI WYGLĄDAJĄCE JAK ŻÓŁTO-POMARAŃCZOWO-BIAŁE PIRAMIDY? TO CANDY CORN. 
 JEST TAKA LEGENDA, ŻE GDY W TYM DNIU ZOBACZYMY PAJĄKA, BĘDZIE TO CZUWAJĄCY NAD NAMI DUCH BLISKIEJ OSOBY.
SALEM W STANIE MASSACHUSETTS UWAŻANE JEST ZA STOLICĘ HALLOWEEN.
 źródła: jeden, dwa, trzy