22 lis 2016

FANTASTIC BEASTS AND WHERE TO FIND THEM

Tak więc oto film, wyczekiwany przez miliony potterheads, nareszcie miał swoją premierę w Polsce. Osiemnastego listopada do kin wszedł film Fantastyczne Zwierzęta i jak je znaleźć, powstały we współpracy Davida Yates'a i Joanne Kathleen Rowling.

Wiecie, zwykle jest tak, że filmy, na których premierę czekają tłumy, po seansie okazują się tak beznadziejnie kiepskie, że nie ma się ochoty nawet o nich myśleć. Media społecznościowe i telewizja nagłaśniają informację o premierze danej produkcji przez co, myślimy, że skoro film jest tak znany i popularny, to na pewno jest świetny. A potem puuuf, niespodzianka, produkcja do niczego. Tak było w przypadku Legionu Samobójców albo Bardzo Fajnego Giganta. Ale nie w przypadku Fantastycznych Zwierząt.
Naprawdę, nie mam pojęcia od czego zacząć! Film jest kategorii tych, które trzeba obejrzeć po raz drugi, bo za pierwszym razem, było się pod samym wrażeniem tego, że jest się na tym seansie. W pewnym momencie byłam tak zachwycona, że zdałam sobie sprawę z tego, że nie wiem, co się dzieje w danej scenie. Wiecie co mnie zdziwiło? Newt Skamander był bardzo wyciszony, zagadkowy i naprawdę, odniosłam wrażenie, że mało mówił. Nie tego się spodziewałam po głównym bohaterze tak hucznej produkcji. Ale czy to źle? BROŃ CIĘ, PANIE BOŻE! To jego wielka zaleta, poważnie. Newt, w mojej ocenie jest postacią z lekka nieśmiałą, ale za to bardzo uroczą! To jak się krępuje czy wstydzi, sprawia, że ma się ochotę wstać i go tulić w nieskończoność. I do tego ma tak wspaniały uśmiech!😊 (ja i moja siedmioletnia siostra, kiedy pierwszy raz na ekranie pojawił się Newt, zgodnie i w tym samym czasie, stwierdziłyśmy, że jest on przystojny) 💙
Jeśli chodzi o stronę techniczną filmu, to nie pozostaje mi nic innego jak napisać woow. Zwykle jest tak, że jak w grę wchodzą jakieś fikcyjne postacie (no, w tym wypadku stworzenia), to całość wygląda średnio. Bo gołym okiem da się wyłapać jakieś niedociągnięcia. W tym filmie nie doszukałam się żadnych. Niuchacze, Nieśmiałki czy Demimozy wyglądały jak niezwykle realne istoty! 
Podoba mi się tu to, że nie skupiono się aż tak na zaklęciach czy samym Hogwarcie. Akcja toczyła się wokół Newta i jego zwierząt + był jeszcze jeden wątek, którego wolę wam nie zdradzać. Ah, no i jeszcze plus za Jacoba Kowalskiego! Najlepszy mugol, jakiego widziałam 😃Ta produkcja ma potencjał i może zaskoczyć. W ciągu tych 133 minut śmiałam się, płakałam, a momentami nawet bałam! 

Możecie powiedzieć, że jako potterhead koloryzuję, ale choć nie wiadomo jak bardzo bym chciała, nie doszukam się tu większej wady. Polecam przekonać się na własnej skórze, jak dobry jest ten film!

Ocena: 9/10

18 lis 2016

FANGIRLING PEŁNĄ PARĄ

Fangirl - pojęcie to pojawiło się całkiem niedawno. Co oznacza i z czym to się je?

Według wiktionary, bo w polskiej wikipedii nie występuje to pojęcie, jest to:
  1. (fandom slang) A female fan who is obsessive about a particular subject (especially, someone or something in popular entertainment media).
 A ja przetłumaczę to na prosty i czytelny język. Fangirl, to osoba, zazwyczaj dziewczyna (tak sądzę), która zatapia się w cudownych cytatach z książek, rozpływa się, kiedy widzi na ekranie swojego crusha, jej oczy migocą kiedy może spędzić cały dzień pod kocem z ulubionym serialem, a podniecenie sięga zenitu, kiedy w swoje ręce złapie jakiś gadżet, związany z jej ukochaną postacią. Nałogowo czyta fanfiction, bywa, że nawet sama je pisze, a przy tym słucha swoich ulubionych kawałków znanych i uwielbianych przez nią artystów. Czasami nawet potrafi posługiwać się nieznanym dotąd językiem, ze słowami, których używa się w jej fandomie. Fandom, właśnie. Nie jeden, nie trzy, ale od razu dwanaście. 
Kiedy nie ma kontaktu z internetem, popada w lekką panikę. Jak teraz sprawdzi tumblr? Skąd będzie wiedzieć, czy nie ma aktualizacji w jej wattpadowej bibliotece? Oh, musi się uspokoić. Siada więc zakopana pod kołdrą w stosie poduch, ubrana w spodnie z piżamy w małe Batmanki, a na piersi godnie trzyma bluzę z herbem jej domu w Hogwarcie. Świat musi wiedzieć przecież, po której stoi stronie. Chwyta za notes. Musi uzupełnić swój spis filmów. Spis crushów. Spis książek. Spis ulubionych superbohaterów. Spis majtek. Spis szklanek. Spis spisów. Uff. Dużo tego. 
Na brodę Merlina! Prawie by zapomniała. Loguje się na fb. A może to w końcu ten dzień, kiedy idol jej odpisał...? Ona wie, że to prawie niemożliwe... Ale wie również, że nadzieja umiera ostatnia! 
Nie odpisał. ALE jutro też jest dzień. Sprawdzi jutro. 
Na pewno jej odpisze.
A tymczasem, co tam na yt? Hm... O! Nowy challenge! Nowa recenzja! Battlefield... Za niedługo premiera nowego filmu Marvela! Ja cię kręcę, trzeba to zapisać. Notes, where are you (now)? 
Ej, moment, która godzina? 02:34... Jeszcze jeden rozdział, mamo.
A wy? Jesteście Fangirl? Takie pełną parą?

CZY MNIE OCZY MYLĄ CZY BLOGGER WPROWADZIŁ EMOJI? 😍💘
czy byłam taka ślepa i wcześniej ich nie widziałam?

fangirlowa dusza się cieszy... 🙈

14 lis 2016

WATTPAD, FILMWEB I INSTAGRAM, CZYLI APKI, BEZ KTÓRYCH NIE FUNKCJONUJĘ

Uzależnienie od urządzeń multimedialnych we współczesnym świecie jest tak powszechne jak chodzenie do toalety i nie zdziwiłabym się, gdyby było bardziej popularne niż papierosy. Z jednej strony powinniśmy spuścić trochę pary i nie dać się zwariować, ale z drugiej to tak nie do końca da się od izolować od telefonów, laptopów, można to jedynie ograniczyć. Szanujcie swoje oczy, nie chcecie wiedzieć jak to jest mieć wadę wzroku (o ile już jej nie macie). 
Odkąd zaczęłam prawie nałogowo oglądać filmy, założyłam zeszyt, w którym mam spis wszystkich oglądniętych filmów i tych, które czekają na swoją kolej. Potem odkryłam najlepszy polski serwis filmowy - filmweb. Przerzuciłam się z zeszytu na aplikację,  która umożliwia mi ocenianie filmów czy aktorów, czytanie recenzji, czy oglądanie zwiastunów. Jeśli mamy również znajomych-kinomaniaków, to możemy również podglądać ich profile, na których widzimy, co ostatnio obejrzeli. Uważam, że aplikacja jest świetna, zwłaszcza, że przedstawia nam również najświeższe nowinki z filmowego świata.
Bywa i tak, że nie stać mnie na książkę, bo to nie jest drobny wydatek. Osobie w wieku gimnazjalnym trudno zarobić. A mama nie zawsze ma ochotę wydać kasę na nasze zachcianki. Wtedy właśnie sięgam po najlepszą aplikację ostatnich tygodni - wattpad. Jest to portal, na którym możemy czytać różnego rodzaju książki napisane przez użytkowników lub sami tworzyć własne powieści. Najlepsze w tym jest to, że to naprawdę rozwija, widzę to po sobie. Poza tym, to niektóre historie, są czasami równie dobre, co książki. Krótsze, dłuższe, fanfiki, romanse, horrory albo fantasy, do wyboru, do koloru! Nie raz w wakacje siedziało się do północy i czytało się to i owo, a kiedy się skończyło, płakałam jak bóbr (szczególnie na końcu Teenage Dirtbag, aww). Z całego serca polecam zalogować się i wstąpić do wspólnoty wattpadowiczek, nie pożałujecie! Jakby ktoś chciał, znajdziecie mnie tam pod nazwą @nolelule.
Trzecia pozycja na tej skromnej liście należy się Instagramowi, który zawiera w sobie tyle inspiracji, ile tlenu jest w powietrzu, czyli mega, mega dużo! Wyszukamy tam zdjęcia spod każdego hashtagu, jaki tylko wpadnie nam do głowy. Nasz poziom nainspirowania będzie wychodził poza skalę, a liczba rozdanych serduszek będzie niezrównana. Lubię dzielić się fotografiami wykonanymi przeze mnie z ludźmi, bo... bo to jest fajne i koniec, ok? Poza tym, polecam bibliofilom zajrzeć na cudowne bookstagramy, na których nierzadko zdarzają się ciekawe rozdania bądź konkursy! A kinomani znajdą nawet profile z recenzjami filmowymi!

Także ten, enjoy!

A! Jeszcze jedno. Bo tak się zastanawiam nad zmianą wizerunku, jak myślicie, opłaca mi się ściąć włosy długie do pupci? Mają ponad 60cm i... nie wiem co robić.

10 lis 2016

PIRACI WSZECH CZASÓW - PAN HENRY AVERY AKA LONG BEN

NIE WIEM JAK WY, ALE JA KOCHAM PIRATÓW. Nie, nie tych drogowych. Tych nie cierpię. Mówię tu o tych, co pływali po morzach i oceanach, co rabowali, opijali się rumem, co zatapiali statki i mieli papugi na ramionach. Ooo tak. Dam sobie rękę uciąć, że oglądaliście Piratów z Karaibów i postaci Kapitana Jacka Sparrowa, czy Barbossy są wam dobrze znane. A jeśli uważnie śledzicie polskich gamerów, to udało wam się natknąć na grę Uncharted 4. A może nawet w nią graliście? Tak czy siak, to wspaniałe klimaty. Może warto by było zapoznać się z historią paru korsarzy? 
Dobrze, więc zacznijmy od Henry'ego Avery'ego znanego z wyżej wymienionej gry. Był angielskim piratem żyjącym w drugiej połowie XVII wieku. W 1694 roku znalazł się w randze pierwszego oficera na Charlesie, czyli korsarskim okręcie w służbie hiszpańskiej z zadaniem działania przeciwko francuskiej kolonii na Martynice. Jako, że był bardzo temperamentnym panem, tak się złożyło, że stanął na czele buntu załogi i został mianowany kapitanem.

Tak więc teraz płynął razem z pozostałymi już nie na Charlesie, ale na Fancy. Pożeglowali na północ, do Zatoki Adeńskiej, gdzie grasowało wielu piratów. Avery nawiązał kontakt z niektórymi kapitanami i stworzył flotyllę, która była na tyle silna, że mogła atakować dobrze uzbrojone konwoje, przewożące islamskich pielgrzymów. Na taki konwój natrafili właśnie w 1965 roku, we wrześniu. 
Gdy tylko dostrzeżono statki Henry'ego, rzucono się do ucieczki, której na rękę były zapadające właśnie ciemności. Kiedy zaczęło świtać, okazało się, że w zasięgu flotylli naszego pirata są dwa statki Fateh Mohammed oraz Gang-i-sawai. Jak się później okazało, łup był wyjątkowo bogaty - złoto, srebro oraz drogie kamienie. Wszystko to podzielono między siebie po równo, oczywiście prócz Avery'ego (ten się obłowił, że ho ho!).

Flotylla została rozwiązana i statek skierował się do basenu Morza Karaibskiego (kto się zdziwił?). Na wyspie New Providence, tamtejszy gubernator zaoferował, za dużą łapówkę, rzecz jasna, protekcję przy powrocie do Anglii. Większość załogi, na swoje nieszczęście skorzystała z tej okazji, jednak po przybyciu do Anglii zostali pojmani, osądzeni i powieszeni. Henry zaś, nazywany też arcy-piratem, prawdopodobnie wrócił do ojczyzny, a tam ślad po nim zaginął. Być może zmienił nazwisko, wygląd i osiadł na swojej prowincji żyjąc z ukradzionych pieniędzy. 

Uwaga, nie bierzcie przykładu z tego pirata! Ale, tak szczerze, co myślicie o jego przypadku? Chcielibyście przeżywać takie przygody? Czy wolicie bardziej... spokojne życie? XD

5 lis 2016

LUBIĘ ŻYĆ SAMOTNIE

Jeju, czy wy też tak macie? Leżysz sobie w łóżku czekając na sen, pod zamkniętymi oczami przelatuje ci mnóstwo myśli, w tym pomysłów, inspiracji. I nagle masz tryliony pomysłów na najwspanialsze posty na świecie. Już śpisz. Otwierasz oczy na dźwięk otwieranych drzwi pokoju, w których staje tata mówiąc "Aga, wstawaj". Pokój jasny, głowa (puuf) pusta, pozostaje tylko wspomnienie o perfekcyjnych tematach na notki. Coraz bardziej zastanawiam się nad włożeniem pod poduszkę notesu i długopisu, gdzie zapisałabym to wszystko.

Samotność chyba każdemu z nas kojarzy się negatywnie. W cytatach zawarte są myśli, które mówią, że jest ona przedsionkiem śmierci, że to stan poprzedzający obłęd lub samobójstwo, ja tam myślę, że to bzdura. Są ludzie, którzy przebywają wśród ludzi, nie nawiązując z nimi bliższych relacji, ot takie proste znajomości. Jak coś trzeba, to się zadzwoni, zapyta jak leci, ale po co angażować się dalej?
Możecie stwierdzić, że mam nie równo pod sufitem, bo przecież nie da się tak funkcjonować. Zgadzam się. Jaka jest moja sytuacja? Mam paru znajomych, rodzinę i... jest fajnie. Dopóki nie muszę nigdzie iść. Nie cierpię żadnych wypadów na miasto, wspólnego wyjścia na pizzę czy imprez. Z rodziną, owszem czemu nie? Ale ze znajomymi? Pójdę, bo tak trzeba, czy z chęcią? Niekoniecznie. Nie jestem typem imprezowicza, nie piję (alkohol ma okropny smak, jak można to w ogóle brać do ust?) i być może nie umiem się bawić. Dlatego kiedy inni tańczą, ja siedzę na telefonie i choćby mnie wołami ciągnęli nie dołączę się do zabawy. Przed każdym wyjściem boli mnie brzuch, bo jestem zmuszana do wyjścia z mojej bezpiecznej norki. Czy jestem aspołeczna? Niewykluczone.
W moim odczuciu ludzie są bardzo problematyczni. Uważam, że samotnik ma większe pole do manewru, nic go nie zatrzymuje i może robić co chce. Nie myślcie sobie teraz, że mam tu jakąś fobię społeczną, czy Bóg wie co. Nie, nie. Ja po prostu lubię być sama. Moje towarzystwo mi wystarczy. Jeśli muszę się komuś wygadać, to idę do mamy. Ale to się rzadko zdarza. Bo nie mam przyjaciół = nie mam problemów. Krótka piłka. Fakt, czasami ma się tą chandrę, że chciałoby się gdzieś wyjść. Ale to przechodzi.
Moje zdanie może ulec zmianie, zdaję sobie z tego sprawę. Być może nie poznałam jeszcze właściwych osób, które mnie wyciągną z domu. Kto wie, co będzie jutro? Co chciałam przekazać w tym poście? Że ludzie, którzy sami stoją na korytarzu, postrzegani są za nielubianych dziwaków, a tak naprawdę mogą okazać się kimś, kto lubi swoje własne towarzystwo i jest mu dobrze z samym sobą.
Co tu dużo mówić (pisać, głupolu)? Po prostu Forever Alone, i tyle! XD
Staram się pisać same konkrety, żeby nie rozpisywać się tu do rozmiarów rozprawki, ale coś mi nie wychodzi. Teraz zauważyłam, że cechą charakterystyczną w moich postach jest zadawanie pytania i odpowiadanie na nie. Tak chyba było w Zwierzogrodzie, nie? Naszła mnie ochota na poskakanie w liściach. Uwielbiam jesień so much. 

1 lis 2016

THE JUNGLE BOOK, NEIGHBOURS & NERVE

Kolejne wolne dni, a co za tym idzie - kolejne filmy! Dwa z nich zawierają tego samego aktora... i całkiem przypadkiem (kłamczuuucha) jest to Dave Franco. A tak na marginesie, to bardzo lubię Dzień Wszystkich Świętych. To zależy od gustu, ale w moim przypadku jest tak, że bardzo lubię chodzić po cmentarzach, bo, choć może się to wydać ponure i przerażające, to lubię odwiedzać zmarłych. Wtedy całe rodziny spotykają się przy grobach i wspominają wspólnie przeżyte chwile z pogrzebanym. To miłe. 
Księga Dżungli to chyba najpopularniejsza bajka Disney'a. Opowiada o chłopcu imieniem Mowgli, wychowującym się wśród zwierząt w dżungli. Jest zwinny niczym małpka i szybki jak wilk. Przyjaźni się czarną panterą Bagheerą oraz leniwym niedźwiadkiem Baloo. 
W tym filmie urzekła mnie nie tyle co fabuła (którą przecież dobrze znałam), ale wykonanie i obraz. Bo tak naprawdę, jedynym człowiekiem na planie jest Neel Sethi grający Mowgliego, a poza nim... są tylko zwierzęta stworzone komputerowo. Całość jest po prostu bajeczna i kolorowa, oglądając, nie wiedziałam gdzie mam skupić wzrok, bo każdy element był perfekcyjnym odwzorowaniem rzeczywistości. 
Ocena: 8/10
Nigdy nie przepadałam za komediami i nadal tak jest, a jedyną jaka mi się podobała to Piksele. Sąsiedzi to całkiem fajny film na wieczór, ale nic więcej. Polecam go oglądnąć, bo można się pośmiać, pooglądać zacne ciałko Zaca Efrona i wyobrazić sobie, jak to się baluje w akademickich bractwach w Ameryce. Podczas jednego wieczoru połknęłam dwie części i... pierwsza była lepsza, tak. Druga była przekombinowana (zrobili tam z postaci Dave'a homoseksualistę! A shippowałam siebie z nim!!). Wybaczcie, włączył mi się tryb fangirl...
Link do trailera: NEIGHBOURS (2014) TRAILER
Ocena: 8/10
TEN - FILM - TO - BOMBA! Whoa, wiedziałam, że wokół tego filmu jest szał i każdy chce go oglądać, ale myślałam, że to będzie coś typu Legion Samobójców, wiecie gadu-gadu, a film do niczego. A tu takie miłe zaskoczenie! Naprawdę. Film pokazuje, jak można zatracić się w tej całej sieci wśród aplikacji i gier, jak szybko możemy pozostać pozbawieni kontroli nad swoimi danymi, jak i życiem. Półtora godziny seansu zleciały tak szybko, że nim się ocknęłam, było już po. Co tu dużo pisać... mam nadzieję, że zobaczę Dave'a w innych świetnych rolach, bo w tej spisał się znakomicie. To... oglądasz czy grasz?
Link do trailera: NERVE (2016) TRAILER
Ocena: 9/10