31 gru 2016

THE 5TH WAVE, KINGS OF SUMMER & THE HELP

Filmy są dla mnie bardzo ważne. Nic, tak jak one, nie pobudza mojej wyobraźni i chęci do tworzenia. Są niezmiernie inspirujące. I ośmielę się zaryzykować, mówiąc, że ciągnie mnie do nich bardziej, niż do samych książek. Kino to niezwykła dziedzina sztuki. Każdy film zawiera w sobie inną historię, opowiedzianą z danej perspektywy, w dany sposób. Za każdym razem coś przekazuje i coś uświadamia. Nawet te najmarniejsze produkcje, są czegoś warte. Wkraczam więc w Nowy Rok w filmowym stylu!
W ciągu kilku minionych lat powstało mnóstwo filmów o tematyce postapokaliptycznej. Zombiaki, kosmici, zjawiska nadprzyrodzone, nadludzkie siły, to standard. Wszystko to wydaje się być oklepane i po części w sumie tak jest. Niby wszystko się różni, a i tak jest takie samo.
Piąta fala - film stworzony na podstawie książki Rick'a Yancey'a, którą naprawdę bardzo chcę przeczytać. Sama produkcja jest serio dobra. I pomimo tego, że film trwa niecałe dwie godziny, to ja mogłabym oglądać go kolejne pięć. W głównej roli niesamowicie utalentowana Chloë Grace Moretz, którą w prost ubóstwiam! No i Nick Robinson, którego uroda i talent bardzo przypadły mi do gustu (tak, kraszuje prawie każdego młodego aktora, nie czepiajcie się mnie). Ogółem uważam, że warto poświęcić wieczór na ten seans, bo zapewnia dużo rozrywki. Jest akcja, są zmyłki w fabule, tak, że trudno przewidzieć jak coś się skończy, są ciekawi bohaterowie - polecam.
Link do trailera: THE 5TH WAVE (2016) TRAILER
Ocena: 9/10
NICK ROBINSON W TYM FILMIE JEST ZUPEŁNIE PRZYPADKIEM OK? 😂
Na usprawiedliwienie powiem, że cierpliwie czekał sobie w kolejce "Filmów, które muszę obejrzeć". A to, że zaznajomienie się z osobą Nick'a przyspieszyło moją decyzję, to to już nic nie znaczy. 
Film ten kojarzy mi się z "Cudownym tu i teraz" jest taki trochę sielankowy i niezobowiązujący. A jednak opowiada o trudnych relacjach w rodzinie, miłości i przyjaźni. Jest humor i pomysł, ciekawa fabuła i czerpie się dużą przyjemność z oglądania. Z czystym sumieniem polecam.
Link do trailera: KINGS OF SUMMER (2013) TRAILER
Ocena: 8/10
Dawno nie widziałam takiego filmu... Ciężko mi o nim cokolwiek powiedzieć, bo wrażeń po seansie nie da się opisać. Dzieło przedstawia losy czarnoskórych kobiet, które służą u rodzin wyższych sfer. Historia ta pokazuje, jak były upokarzane, nieszanowane i ranione. Ale mimo wszystko, przy tym filmie uśmiech ma się na twarzy przez prawie cały czas. Dwie główne bohaterki mają w sobie taką wewnętrzną radość, którą przelewają na odbiorcę. To niesamowite, jak czułam się w czasie seansu i po. Zdarzyło mi się też uronić łzę. Warto oglądnąć dla wartości, jakie ten film przekazuje.
Link do trailera: THE HELP (2011) TRAILER
Ocena: 10/10

29 gru 2016

MAŁE LBA

I choć zawsze się od tego wzbraniałam i zaklinałam, że nie! nigdy tego nie zrobię!, to w końcu musiałam się ugiąć, bo brzydko jest odmawiać. Bardzo mi miło, że ktoś (a mianowicie Margolka) stwierdził, że należy mi się taka nominacja, bo jakie by LBA nie było, to jest to jakieś małe wyróżnienie, prawda? Zdaję sobie sprawę, że posty dotyczące tej nominacji czyta się trudno, bo zwykle są nudne (no, nie oszukujmy się) i trudne do skomentowania. Ale parę razy czytałam tutaj, że lubicie mój styl pisania (jej, miło mi 😊), więc postaram się tutaj coś przyjemnego skleić. A nóż, może się czegoś o mnie dowiecie... Albo znajdziemy wspólny język? Pytania od Margolki są całkiem ciekawe, więc myślę, że mnie nie okrzyczycie za taki post. Sooł, jedziemy z tym koksem, czy jak to tam się mówi...
SKĄD POMYSŁ NA NAZWĘ TWOJEGO BLOGA?
Odpowiedź na to pytanie można znaleźć w zakładce "Blog", więc tam wszystkich odsyłam! 😎
CO SPRAWIŁO, ŻE ZAJĘŁAŚ SIĘ BLOGOWANIEM?
 W sumie to dużo by opowiadać... Zaczęło się od bloga na innej platformie, który miał dotyczyć jakiejś tam gry. Później był jeden blog, prowadzony przez jedenastoletnią mnie (o dziwo, przetrwał bodajże półtora roku!), więc możecie się domyślić, jak marny był (mimo to, żałuję, że go zlikwidowałam, mogłabym się pośmiać). Poza tymi dwoma było jeszcze z milion innych, ale ten blog jest taki porządny. Zdałam sobie sprawę, że do tego trzeba dorosnąć, mieć pomysł i nie gubić motywacji, tak jak to bywało w moim przypadku. Mam nadzieję, że nie rzucam tych słów na wiatr, nie chciałabym, żeby Blackeley trafił na śmietnik.
CZY JEST TO TWÓJ PIERWSZY BLOG, A JEŚLI NIE, TO O JAKIEJ TEMATYCE BYŁY POPRZEDNIE?
Jak już pisałam wyżej, nie jest to mój pierwszy blog. A tematyka wcześniejszych była... nudna i bezsensowna? Były kulinaria (ale ze mnie idiotka, mam dwie lewe ręce do kuchni, a chciałam innym doradzać), lifestyle (no wiem, oryginalna byłam...). No, dobra, może jeden z nich był godny minimalnej uwagi. Dodawałam tam sklejki zdjęć z eventów, miejsc czy wydarzeń w jakich brałam udział. Ale usunęłam go, bo poza wakacjami rzadko kiedy gdzieś wyjeżdżam.
CO NAJBARDZIEJ LUBISZ W BLOGOWANIU, A CO CIĘ NAJBARDZIEJ IRYTUJE?
Lubię dzielić się z ludźmi moją opinią na dany temat. Jestem typem człowieka-obserwatora. Mało mówię, dużo myślę. Analizuję i przetwarzam. A potem zapisuję obserwacje i wnioski (trochę jak doświadczenia w chemii, no nie?), bo nie pomieściłabym wszystkich informacji w mojej głowie. To miejsce jest wyjątkowe, jedyne i niepowtarzalne - bo moje! A jeśli mowa o tej ciemnej stronie (mocy) blogosfery, no to mogłabym dużo mówić. Denerwuje mnie to, że dużo blogerek bardziej czerpie korzyści z blogowania, niżeli daje coś od siebie. Teksty są marne, zdjęcia często też. Tematy, które poruszane są we wpisach, są masowo powtarzane. Rozumiem, fajnie jest wyjawić swoje zdanie na jakiś temat, ale skoro, ktoś już się wypowiedział i ma takie samo stanowisko jak ty, to od tego jest sekcja komentarzy, aby się zgodzić lub podyskutować. Po co robić osobny post i pisać o tym samym?
JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY BLOG?
Już kiedyś pisałam, że nie mam ulubionego bloga. Czytam ich mnóstwo, bo każdy ma coś w sobie. Ale to też zależy od postów. Jeden może mi się podobać, drugi nie.
CZY PRZEZ BLOGA POZNAŁAŚ KOGOŚ Z KIM UTRZYMUJESZ STAŁY KONTAKT? 
Poznałam naprawdę dużo inteligentnych osób, które prowadzą świetne blogi. Nie są to jakieś mocne więzi, ale myślę, że gdybym poprosiła te osoby o, na przykład, radę, to ze szczerą chęcią by mi pomogły.
KTÓRY POST CIESZYŁ SIĘ NA TWOIM BLOGU NAJWIĘKSZYM POWODZENIEM I ZAINTERESOWANIEM?
Ze statystyk wynika, że najwyższe notowania osiągnął post pod tytułem KTO TU TERAZ JEST BOHATEREM, A KTO CZARNYM CHARAKTEREM?. Ja zaś, najbardziej dumna jestem z posta ONI NIE WIEDZĄ, POJĘCIA NIE MAJĄ, który pojawił się tutaj na początku grudnia. 
JAK OPISAŁABYŚ SIĘ W KILKU SŁOWACH?
Bezczelna. Wredna. Pyskata. Niesympatyczna. Ironiczna. Szczera (do bólu). Sarkastyczna. Aspołeczna. Nieśmiała (mimo wszystko). Kulturalna. Głupia. Bezmyślna. Wyrozumiała. Wrażliwa. Teraz na pewno wszyscy chcą mnie poznać 😂
JAKI JEST TWÓJ ULUBIONY FILM, KTÓRY MOŻESZ OGLĄDAĆ WIELOKROTNIE?
Szczerze mówiąc, nie mam bladego pojęcia. Bo jak już oglądam film, to taki, którego jeszcze nie widziałam. Ale po głębszym zastanowieniu, to mogę stwierdzić, że w grę wchodzą Piraci z Karaibów i Harry Potter. Te filmy się nie nudzą, tylko odżywają we mnie na nowo.
CZEGO SIĘ BOISZ?
Ciemności. Wysokości. Insektów. Horrorów. Psychopatów. Publicznych występów. Robi mi się słabo na myśl/widok krwi, ran, złamań etc. Mam ciarki jak patrzę na bezkresny ocean/morze. Nienawidzę chrabąszczy i innych żukowatych robali. Widok zwłok mnie przeraża. Nie znoszę przejeżdżać/przechodzić/stać w pobliżu monstrualnych budowli.
CO CI W ŻYCIU NAJBARDZIEJ SPRAWIA PRZYJEMNOŚĆ?
Cieszę się ze wszystkich drobnostek. Lubię, kiedy ktoś docenia moją pracę, kiedy dziękuje mi za pomoc, kiedy się do mnie szczerze uśmiecha, kiedy coś mi się udaje. Niby nic, a zdarza się, że potrafię myśleć o czymś takim przez kolejnych kilka dni.

Nie nominuję nikogo, aczkolwiek gdyby ktoś bardzo chciał, to może do mnie napisać na gmaila, wtedy podeślę pytania. 😃

23 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART THREE

JAKA POTRAWA WIGILIJNA SMAKUJE CI NAJBARDZIEJ I CZY POMAGASZ W JEJ PRZYGOTOWANIU?
Paulina: Pierogi z kapustą zdecydowanie <3! Pomagać to pomagam jednakże bardziej zajmuję się dekoracją stołu, pokoju niż gotowaniem - mama się boi, że moje zdolności kulinarne spowodują katastrofę haha :D

Klaudia: W sumie to w każdej wigilijnej potrawie jest coś takiego, takich rzeczy nie je się często, więc smakują dobrze ten raz w roku. W domu każdy z nas coś pomaga w przygotowywaniach i tak jest z roku na rok.

Roksana: Spośród wielu wigilijnych dań najbardziej smakują mi pierogi z kapustą i grzybami, staram się pomagać w lepieniu pierogów, jednak zdecydowanie bardziej wolę pomagać w pieczeniu ciast. Dania zawsze przyrządza mama, jeśli mogę chcę ją pozdrowić, bo gdyby nie ona nie byłoby świąt. 

Amelia: Kaarp! Zdecydowanie, na dodatek moja babcia przygotowuje go chyba najlepiej na świecie. Natomiast w domu z mamą najczęściej robimy pieczony sernik, wierzcie lub nie, ale jestem chyba od niego uzależniona haha.

Natalia: Tak naprawdę to ja nie mam ulubionej potrawy wigilijnej, gdyż jakoś specjalnie nie przepadam za rybami. Natomiast zawsze co roku jem babci pierogi z kapustą i grzybami - nieczęsto zdarza mi się znaleźć w nich pieniążek, ponieważ mój brat cioteczny nakłada sobie na talerz masę pierogów i szuka tego z monetą w środku, ahh to pech!
CZEGO ŻYCZYSZ NA TEGOROCZNE ŚWIĘTA WSZYSTKIM DZIEWCZYNOM BIORĄCYM UDZIAŁ W WYWIADZIE ORAZ OSOBOM CZYTAJĄCYM TEN WPIS? 
Paulina: Życzę każdej osobie, by spędziła ten czas świąt miło, spokojnie, aby był ten czas pełny ciepła, miłości. Przede wszystkim chcę życzyć tego, aby nie patrzeć na jakieś spory rodzinne, czy na pierdoły, które na co dzień by nas przygnębiały i robilibyśmy z tego powodu chaos - tylko byśmy ten jeden dzień odpuścili, spędzili go w dobrej atmosferze. Życzę wszystkim by w święta nie patrzyli "co dostałam" lecz "co dałam" :) Wesołych Świąt :)

Klaudia: Chciałabym życzyć przede wszystkim spokoju i dużo uśmiechu na ustach, bo najważniejsze jest, żeby wszystko układało się po Waszej myśli. Abyście spełniali/ły swoje marzenia i pracowały na to ciężko. Również życzę dużo zdrowia, bo bez tego nic nie jest możliwe. Otaczajcie się najbliższymi Wam osobami, spędzajcie czas z tymi, którzy cieszą się, że są z Wami. Sprawcie, aby nadchodzący rok był jeszcze lepszy niż ten 2016!

Roksana: Życzę Wam, abyście zawsze potrafiły...
Spacerować w rytm promieni słońca.
Tańczyć w srebrnych strugach deszczu.
Biegać w szalejącym wietrze.
Skakać po rozgrzanym piasku.

Amelia: Chciałabym życzyć wszystkim mnóstwo uśmiechu na co dzień, naprawdę dużo zdrowia (bo już przekonałam się, jakie jest ważne), czerpania przyjemności z osiągania celów i cudownych osób, które zawsze pomogą Wam się podnieść! Mam nadzieję, że każdemu z Was uda się spędzić Święta Bożego Narodzenia w gronie rodziny, w ciepłym domu, podczas kiedy na dworze będzie leżał śnieg ♥

Natalia: Wszystkim, którzy czytają ten wywiad oraz pozostałym blogerkom, które tego wywiadu udzieliły życzę spokojnych i radosnych świąt Bożego Narodzenia spędzonych przede wszystkim w gronie najbliższych osób, abyście dostali dużo prezentów i najedli się ile wlezie!
Aha, jeszcze jedno! Paulina przygotowała dla Was specjalną świąteczną grafikę! Możecie ją pobrać tutaj: ŚWIĄTECZNA GRAFIKA OD PAULINY.

19 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART TWO

Wyluzuj się przez chwilkę, pomyśl, że za parę dni już święta (zero szkoły, spóźnień i wczesnego wstawania), poczytaj sobie niżej zamieszczony wywiad i włącz muzyczkę → o tutaj
MASZ W RODZINIE JAKIEŚ NIETYPOWE TRADYCJE BĄDŹ ZWYCZAJE ZWIĄZANE Z OBCHODAMI TYCH ŚWIĄT?
Paulina: Hmm, na pierwszą myśl nie przychodzi mi nic do głowy bym miała jakieś nietypowe tradycje, choć w tym roku mogę być mile zaskoczona spędzając święta u moich kuzynów haha :D

Klaudia: Tak się zastanawiam, ale chyba jednak nie. Wszystko jest tak, jak powinno być. Przedświąteczne porządki, gotowanie i pieczenie, potem Wigilia, oczywiście po niej prezenty, oglądanie Kevin sam w domu i pasterka, którą co jak co lubię. 

Roksana: Jeśli chodzi o świąteczne, rodzinne tradycje to w mojej rodzinie takich nie ma. Chociaż... nie wiem czy można zaliczyć do tradycji to, że zawsze na święta jemy ryby, które mój tata złowił własnoręcznie w rzece, w mojej rodzinie nigdy nie jemy karpia na święta, przełamujemy konwenanse i jemy to co złowiła głowa rodziny. :D

Amelia: Hmm, chyba taką naszą tradycją świąteczną są wyjazdy do babci. Zawsze po tym jak damy sobie prezenty w domu, zbieramy się i jedziemy na kolację wigilijną, a wracamy późną nocą. Po powrocie, razem z siostrą siedzimy do 3 albo 4 nad ranem, oglądamy świąteczne filmy i objadamy się słodyczami hihi. Tak, to obowiązkowe punkty każdego roku na święta. 

Natalia: Myślę, że takich nietypowych, naszych tradycji raczej nie mamy. Natomiast przed odpakowaniem prezentów po kolacji wigilijnej zawsze musimy zaśpiewać razem chociaż jedną kolędę. 
KTO UBIERA CHOINKĘ I CO MA ONA W SOBIE CHARAKTERYSTYCZNEGO?
Paulina: U mnie w domu charakterystyczna jest ze względu na ubieranie jej tylko w 2 kolorach maximum + zawieszamy na niej bombki, w których ukryte są czekoladki. Kolory zazwyczaj to czerwień-złoto bądź srebro-błękit. 

Klaudia: Zazwyczaj choinka u mnie jest niestety sztuczna, tylko raz, rok temu wyszło tak, że była ona żywa i była dosłownie nie do porównania z tą sztuczną. Jest prosta, biała, bo tak wygląda najpiękniej. 

Roksana: Zawsze to ja ubieram choinkę, chyba że zjedzie się moje rodzeństwo, wtedy faktycznie jest szansa, że ktoś mi pomoże w tej syzyfowej, ale jakże przyjemnej pracy. Choinka przez całe moje życie zawsze była żywa, pachnąca i kłująca dłonie przy nakładaniu bombek i innych ozdób. W mojej rodzinie nie ma ozdób świątecznych, które przechodzą z pokolenia na pokolenie, jednak zawsze miejsce znajdą na choince dwie mocno zniszczone przez przeszłość bombki w kształcie krasnali.

Amelia: Z mamą zawsze dbamy żeby choinka była ubrana w bombki i lampeczki podobnego koloru, wszystko musi być dobrane kolorystycznie. Hmm, raczej rzadko kiedy mamy kolorową choinkę z różnymi ozdobami. 

Natalia: U nas w rodzinie wszyscy domownicy ubierają choinkę. Nasza wygląda dość zwyczajnie, lecz bardzo kolorowo. Są na niej: kolorowe lampki, bombki, wata, przeróżne łańcuchy. A na czubku zawsze pojawia się złota gwiazda. 

15 gru 2016

GWIAZDKOWY WYWIAD Z BLOGERKAMI PART ONE

Pod koniec listopada wpadłam na ten jakże szalony i niebanalny pomysł stworzenia na tegoroczne święta czegoś wyjątkowego. Napisałam do pięciu dziewczyn: Pauliny, Klaudii, Roksany, Amelii oraz Natalii, których blogi czytam i uznaję, za jedne z ciekawszych (nie czujcie się urażeni - czytam masę innych blogów, ale ciężko by było to wszystko pomieścić na tym małym bloczku, rozumiecie). Myślę, że one, tak samo jak ja, ucieszyły się z powstałego projektu i z miłą chęcią odpowiedziały na pytania, które im zadałam. Nie przedłużając (bo cały tekst jest już wystarczająco długi), zapraszam do lektury!
CO NAJBARDZIEJ LUBISZ W ŚWIĘTACH BOŻEGO NARODZENIA?
Paulina: Święta kojarzą mi się z magią. Spędzamy wtedy czas w ciepłym rodzinnym gronie kolędując, jedząc, modląc się przy jednym stole, w jednym pokoju :)

Klaudia: W świętach chyba najbardziej lubię to, że dają nam chwilę odpoczynku i wytchnienia. Nie myślenia o żadnych innych sprawach, odpoczynku dosłownie od wszystkiego. Podoba mi się też ogólnie cały przedświąteczny klimat w sklepach i wielu innych miejscach. Boże Narodzenie spędzam zwykle w domu, bądź u najbliższej rodziny.

Roksana: W świętach najbardziej lubię to, że raz do roku jest to okazja, żeby spotkać się w pełnym, rodzinnym gronie. Ze swoim rodzeństwem widzę się zazwyczaj raz do roku, albo rzadziej, dlatego cieszę się z całego serca, kiedy widzimy się wszyscy przy wigilijnym stole. Mnie święta kojarzą się z zapachem pomarańczy i z rodzinną atmosferą. Zazwyczaj przygotowywanie do świąt przebiega tak, że sporządzam listę rzeczy do zrobienia i działam zgodnie z nią, czyli przygotowuję jakieś prezenty, pomagam mamie w przyrządzaniu potraw i ciast, sprzątam... Lubię mieć sporządzony plan, zanim podejmę jakiekolwiek działanie. Ja święta zwykle spędzam w domu.

Amelia: W Świętach najbardziej lubię to, że mogę je spędzić z moją najbliższą rodziną, ale to pewnie dla Was nic nowego, bo to chyba najbardziej klimatyczne i rodzinne święta jakie istnieją. Nikt nigdzie się nie spieszy, mam dużo czasu dla siebie i bliskich, co roku właśnie na to czekam.

Natalia: W świętach Bożego Narodzenia najbardziej lubię to, że wszystkie ulice w miastach są przepięknie wystrojone, nocą świecą różnorodne lampki, to daje taki ciepły i magiczny klimat - właśnie z tym najbardziej kojarzą mi się święta Bożego Narodzenia, które zawsze spędzam w gronie rodziny u dziadków.
Do świąt zostaną opublikowane pozostałe dwie części wywiadu. Bądźcie czujni!

A wy? Za co kochacie święta?

9 gru 2016

ONI NIE WIEDZĄ, POJĘCIA NIE MAJĄ

Nienawidzę swoich słabości. Tego, jak krucha w emocjach jestem. Nie cierpię tego, jak wpływają na mnie problemy. Silny stres, ścisk żołądka, lęk, niemożność skupienia się na czymkolwiek. Kiedy zawory puszczają i lecą łzy. Kiedy myśli się rozpierzchły, a język plącze. Kiedy przegrywam, a wróg jest tego świadkiem. Kiedy już wie, co mi sprawia przykrość i ból. Kiedy widzi, jak cierpię. Widzi, co czuję.

Przywykłam do ukrywania się. Do ukrywania siebie. Moje emocje i uczucia trzymam na dystans. Z dala od niepożądanych par oczu. Dzięki temu jestem bezpieczna. Od śmiechu, ciekawskich spojrzeń, problemów. Nikt nie ma do mnie dostępu. Jestem tylko ja i moje sumienie. 
Denerwuje mnie to, jak traktowana jestem przez dorosłych. Nakazują. Doradzają. Narzekają. Rozkazują. Zabraniają. Mówią, co powinnaś, a czego nie. W kółko się powtarzają. Znam ich na pamięć. Szkoda, że oni mnie nie. 
Nie wiedzą, jak to jest być w mojej skórze. Tak naprawdę w ogóle mnie nie znają. Ale pomimo to, mówią mi, co jest dla mnie najlepsze. Nie czuję się rozumiana przez kogokolwiek. Mam ciężki charakter. Uparta, pyskata i bezczelna. Egoistka, głupia i bezmyślna. 
Nie łatwo jest zrozumieć młodzież. Jesteśmy jak mieszanka wybuchowa, dźgnij patykiem, a wybuchnę. Niestabilni, płaczliwi, pełni emocji. Kształtują się w nas charaktery, zaczynamy podejmować decyzje i popełniamy błędy. Dużo myślimy - o życiu, sensie istnienia. Próbujemy zrozumieć wszystko, co nas otacza. Pełni melancholii, plączemy się w pajęczych sieciach. Problemy wydają się nas przytłaczać, choć wcale nie są takie duże, a zdają się takie być tylko przez to, że to nasze pierwsze problemy. Problemy-noworodki.

A dorośli już zapomnieli, jak to kiedyś było. Jak sami zagubieni byli, kiedy rozpoczynali swoje doroślejsze życie. Czasy się zmieniają, tok myślenia również. Z roku na rok męczy nas coś innego. Starsze pokolenie nie nadąża za nami. Nie potrafi przebić kopuły, która narasta pomiędzy nim i jego młodszymi kopiami. 

5 gru 2016

TROCHĘ O FATUM I PRZEZNACZENIU CZYLI REFRESH NUMER DWA

Nigdy nie chciałam tu przelewać swojej szarej i nikłej codzienności. Moim zdaniem blog powinien odnosić się do tematyki ogółu, a nie jednej osoby. Gdybym ciągle pisała o sobie, to przecież logiczne, że nikt by tutaj nie zaglądał, bo to by było niezmiernie nużące. Ale przypadki chodzą po ludziach i w końcu musiało dojść do tego, że coś przerwie moją schematyczność. 
Fatum – zły los. W mitologii rzymskiej to personifikacja nieuchronnego, nieodwracalnego losu; nieodwołalna wola bogów, na którą nikt nie ma wpływu
Słyszeliście o fatum? Myślę, że na pewno to słowo kiedyś się wam o uszy obiło. Fatum jest to ciąg niefortunnych zdarzeń. Nie ma przyczyny i z niczego nie wynika. Jest to po prostu czysty pech. Takiego fatum doświadczyłam ja. Z jakieś dwa tygodnie temu (może trzy, whatever), na zajęciach wychowania fizycznego moja koleżanka (nazwijmy ją 1) miała, że tak się wyrażę, kolizję. Upadła, uderzając głową w podłogę. Wstrząs mózgu. Kilka dni po tym miał miejsce następny wypadek. Uległa mu (niech będzie) 2. Złamanie kości podudzia prawego + gips na parę tygodni. Nazajutrz cudowna Blackeley (czyli ja) skręciła sobie staw skokowy. Dzięki Bogu, nie pękła mi torebka stawowa, bo wtedy nie było by tak kolorowo. Swoją drogą, nie polecam wizyt ani na pogotowiu, ani w przychodni. Bardzo niesympatyczni ludzie. Jednym słowem: to nie jest personel Szpitala z tefałenu. Kilka sekund (!) po moim wypadku, następną ofiarą została 3, która została kopnięta w piszczel. Wielki siniak albo nawet guz, idk. A dwa dni później 4 skręciła, zwichnęła i naderwała kolano... Tak, teraz chodzi o kulach. Ah, no i z cztery dni temu 5 złamał nogę w pobliżu kostki. On również ma nowych przyjaciół - gips i kule. 
A wszystko to w jedynej i niepowtarzalnej IIIc. I nikt mi nie wmówi, że to nie jest fatum. 
Przeznaczenie – los, dola, fatum, fortuna; predestynacja; to co powiedziane, przepowiedziane, zarządzone przez bogów; nieuchronna przyszłość. Z definicji jest tylko jedno przeznaczenie (przyszłość) i nie może być ono zmienione.
Dobra, nigdy nie wierzyłam w coś takiego jak przeznaczenie. Nierealnym dla mnie było zrządzenie losu, które miałoby znaczny wpływ na moją przyszłość. 

Marzyłam o czarnym kotku od paru dobrych miesięcy. Kalkulowałam, układałam plany i schematy, byleby przekonać rodziców do kupna bądź adopcji. Ale mama nie chciała słyszeć o kocie w domu, tym bardziej czarnym. A tata uważał, że jestem za mało odpowiedzialna na zwierzę (no, bo kto by po nim sprzątał, co?). 28 listopada, po lekcjach, wyszłam z szatni i skierowałam się w stronę parkingu, na który podjeżdża autobus szkolny. Prószył śnieg i było cholernie zimno. Patrzę, a przy grupie pierwszoklasistek plącze się mały kociak. Czarny, mały kociak. No, zapewne wiecie, co było dalej. Naprawdę nie wiem, co mi do głowy strzeliło, serio. Po prostu weszłam do domu z kotem. Czasami jestem bardzo lekkomyślna i miewam przejawy głupoty. Ale mimo wszystko dopięłam swego. Siedzę sobie teraz na sofie, a przy moim boku leży zwinięty w kłębek "mały czarny" Sullivan.

PS. Zmieniłam też nagłówek na nieco bardziej świąteczny 🎄 Co myślicie?

Wierzycie w fatum albo przeznaczenie? Macie zwierzęta domowe? Co tam u was?

1 gru 2016

CO Z CIEBIE ZA CZŁOWIEK?

Popatrz na siebie. Co widzisz? Szarą masę, która jest kumulacją cech. Tych dobrych i złych. 
Każdy z nas ma swoje cele, poglądy, wyznania. Postępujemy według własnych reguł i schematów. Decyzje podejmujemy na podstawie naszych doświadczeń. Różnimy się charakterem, ale też wyglądem zewnętrznym. Bruneci, blondyni, rudzielce. O jasnej cerze, mulaci... Pomimo tylu różniących nas czynników, jesteśmy do siebie bardzo podobni.
Wszystko, co nas dotyczy ma dla nas wartość mniejszą lub większą, never mind. Liczą się pieniądze, kariera, sukces, rodzina, spokój, druga osoba, samorozwój. Tu nie ma granic. 
Jedni dopiero rozpoczynają swoją podróż, drudzy już pną się wysoko po szczeblach prowadzących do osiągnięcia celu. Dla innych ścieżka jest kręta i trudna do pokonania, pozostałym przychodzi wszystko jak z płatka. Niektórzy wypruwają sobie flaki, bo chcą aby ich nazwisko zapisało się na kartach historii lub po prostu chcą coś znaczyć, zapewnić sobie dobry byt. Są też tacy, którzy nie chcą się starać, nie potrzebują blasku fleszy.
Mimo wszystko nie ma takiego sortu jak lepszy czy gorszy. Możemy zawsze czuć niedosyt, zazdrość czy zawód. Ale przecież to jest jak najbardziej ludzkie. Dostępne dla każdego człowieka. 
Co chciałam przekazać w tym poście? Nie mam pojęcia. Jest chaotyczny, nieogarnięty, ale to podobnie jak ja. Przez ostatnie dni dużo myślałam o sensie swojego życia. Doszłam do wniosku, że tylko jedna rzecz stoi mi na drodze do szczęścia. Ja sama.