30 sty 2017

ZABAWA W PROJEKTANTKĘ WNĘTRZ - REFRESH NUMER TRZY

Mój pokój jest moim królestwem. Powie Wam o mnie więcej niż mój pamiętnik (którego nie mam). Zwykle jednak, pokrywa go warstwa kurzu. Podłoga jest cała w ubraniach. A biurko całe w cienkopisach. O, no i wysypany żwirek z kociej kuwety. Więc to chyba właśnie taka jestem. Nieuporządkowana (i leniwa, ale to tak na marginesie) 
Jak to jest u mnie? Lawendowe ściany z różaną fioletową tapetą na jednej z nich. Pomieszczenie to wyposażone jest w meble serii HEMNES z popularnego sklepu Ikea. Dzięki tym meblom mój pokój nabrał charakteru skandynawskiego. Z biegiem czasu coraz mniej mi się on podoba. To nie to, że jest brzydki, wręcz przeciwnie, uważam, że jest piękny, jednak nie jestem pewna co do tego, czy naprawdę odzwierciedla moją duszę.

Więc wzięłam sprawy w swoje ręce.
Uwielbiam przepych i drewniane elementy. I choć moje meble to biała bejca, to nie takie drewno mam na myśli. Lubię drewno pełne ciepłego koloru brązu. Uwielbiam, kiedy łączy się on z białymi bądź lekko beżowymi ścianami. Niestety, aktualnie nie mam warunków do zmiany wystroju pokoju. Ale nie rozpaczam.
Zawsze kiedy jestem w kinie, węszę za koszykami z filmowymi plakatami. Czasami (serio, czasami) da się coś upolować. Ubolewam, bo nie udało mi się dopaść ani Doktora Strange'a, ani Fantastycznych Zwierząt. Mam za to Alicję po drugiej stronie lustra (dumnie wisi na drzwiach) oraz Bóg nie umarł 2 (co z tego, że nie widziałam jeszcze tego filmu xd). Uważam, że takie plakaty to całkiem fajna ozdoba.
Następna rzecz, która dodaje uroku to moja własnoręcznie zrobiona girlanda. Jak ją zrobić? Użyłam do tego tzw. "modnego sznurka", czyli najzwyklejszego - jutowego. Aby stworzyć trójkątne chorągiewki, zaopatrzyłam się w trzy arkusze wielkości A3 różowego i fioletowego filcu. Wycięłam z niego trójkąty, o wymiarach, których nie pamiętam (przepraszam). Później przykleiłam wszystkie trójkąty do sznurka za pomocą gorącego kleju. W sumie to nic wielkiego, a cieszy 😎

Znalazłam też niesamowitego bookstagrama pewnej młodej dziewczyny, która ma niesamowity pokój @woodlandspirits.

A jakie są wasze pokoje? Chwalcie się! 😊

24 sty 2017

WYROZUMIAŁOŚĆ - CZYLI COŚ, CZEGO WYZBYLIŚMY SIĘ W OSTATNICH CZASACH

Ja wiem. Jestem jaka jestem. I zdaję sobie doskonale z tego sprawę. Jak każdy człowiek popełniam błędy, sprawiam problemy - sobie i otoczeniu, w którym przebywam. Mogę uchodzić za wredną. Nie dziwię się, bo taka jestem. Nie toleruję głupoty i bezmyślności, bo to cechy, których można się wyzbyć przy odrobinie chęci. Wywyższanie się też nie jest w porządku. Ale ja to rozumiem. 

Jedyna moja cecha, z której jestem dumna to wyrozumiałość. Człowiek wyrozumiały, to taki, który potrafi zrozumieć powody czyichś błędów albo przyczyny niewłaściwego postępowania danej osoby. Jak już chyba kiedyś pisałam - jestem obserwatorem. Zauważyłam to u siebie całkiem niedawno. Mam tu na myśli, że jestem dość spostrzegawcza, jeśli chodzi o otoczenie. Za pomocą paru krótkich rozmów jestem w stanie wywnioskować, z kim mam do czynienia. I nie mówię tu o "ocenianiu książki po okładce".
Ale wracając do tematu: często zauważam, że mamy skłonność do krytykowania, oskarżania i wytykania palcami, tak naprawdę nie wiedząc, jaka historia kryje się za człowiekiem. Osądzamy ludzi, bo podążamy za tłumem. Jeśli osoba, którą pozornie lubisz, powiedziała, że dany człowiek jest zły, to ty będziesz popierać zdanie tej osoby. No, bo przecież ona wie... A tu klops. Bo wszyscy się powtarzamy. Jak przekupki na targu. Jedna leci do drugiej, a druga do trzeciej i czwartej.
Warto czasem spojrzeć na drugiego człowieka, ale tak porządnie. Spróbujmy go poznać. Zrozumieć. Czasami będzie z tym trudno - każdy z nas to chodząca zagadka. A czasami wystarczy spojrzeć na drugą osobę z innej perspektywy. That's all.

Zachęcam do bycia wyrozumiałym - to naprawdę pomaga w życiu. Nie raz się o tym przekonałam.

14 sty 2017

THE MOUNTAINS ARE CALLING AND I MUST GO

Mam ochotę wybrać się w góry. Czy to polskie, czy zagraniczne... To nie istotne. Chciałabym stąpać po suchych patykach na szlakach. Dotykać omszałej kory drzew. Czuć ich chropowatość na opuszkach palców. Wdychać świeże powietrze, przesiąknięte zapachem lasu. Przystanąć i zamknąć oczy. Słuchać śpiewu ptaków. Szelestu liści. Stanąć na brzegu rzeki, w której woda jest czysta i zimna jak lód. Zamoczyć w niej rękę, poczuć ją całą sobą. Musnąć palcami płaską powierzchnię kamieni z jej dna. Rozejrzeć się i zawiesić oko na krajobrazie. Podziwiać wzniesienia, ptaki na niebie i rozciągający się przede mną las pełen iglastych drzew. Przypatrzeć się nieziemsko błękitnemu niebu. Wsłuchać się w chlupot strumyka. Przysiąść na drewnianym pniaku. Oddychać, tak jak jeszcze nigdy. Poczuć wolność i swobodę. Zjednoczyć się z naturą. 

A ty? Gdzie chciałbyś teraz być?
Jeśli chcecie się poczuć tak, jak ja teraz, to proponuję przejść na NOISLI. Niesamowite, jak zwykłe dźwięki mogą na nas wpłynąć. Ptaki, drzewa, ognisko, morze... 

10 sty 2017

PAN TU NIE STAŁ

Stanisław Barańczak
Pan tu nie stał

Pan tu nie stał, zwracam panu uwagę,
że nigdy nie stał pan za nami
murem, na stanowisku naszym też
pan nie stał, już nie mówiąc, że na naszym czele
nie stał pan nigdy, pan tu nie stał, panie,
nas na to nie stać, żeby pan tu stał
obiema nogami na naszej ziemi, ona stoi
przed panem otworem, a pan co,
stoi pan sobie na uboczu
wspólnego grobu, panie tam jest koniec,
nie stój pan w miejscu, nie stawiaj się pan, stawaj
pan w pąsach na szarym końcu, w końcu
znajdzie się jakieś miejsce i dla pana
Nie mogłam dłużej trzymać tego wiersza w sobie, muszę w końcu podzielić się przemyśleniami na jego temat. Za niedługo idę na konkurs z języka polskiego, a wyżej zaprezentowane dzieło znajdowało się na liście lektur, które należałoby znać przy braniu udziału w tym właśnie konkursie. 
Najbardziej lubię czytać dzieła, które powstały w czasach wojny i okupacji, ale nie ograniczam się tylko do tego. Chętnie czytam też te, które odzwierciedlają człowieka z przeszłości, bo to czasy, których nie mam szans poznać w 100%, a które bardzo mnie interesują. No cóż, jestem typową humanistką.
W wierszu tym jest zastosowana gra słowna. Bo tutaj słowo stać ukazuje się w różnych formach i znaczeniach. Jak dla mnie, jest to atutem tego utworu, bo skłania to nas do wysilenia szarych komórek. Ale nie o gramatyce chciałam mówić, bo z niej to jestem cienka jak nitka.
Na pozór wszystko to dzieje się w jakiejś kolejce (a nawiązuje to raczej do czasów kiedy w sklepach na półkach było mydło i powidło, czyli nic prócz octu, a mięsiwo dostawało się na kartki). Zagłębiając się jednak w kolejne wersy, przechodzimy do czegoś, co jest zakorzenione w człowieku, czegoś co siedziało w tych ludziach od dawna. Podmiot liryczny zwraca się do adresata w sposób bezczelny i niekulturalny, mam wrażenie, że nie daje mu nawet dojść do słowa. Zwraca się do niego, stojąc na czele jakiejś społeczności lub tłumu i mówi w ich imieniu wytykając błędy odbiorcy.

Niby w tym wierszu nie ma nic specjalnego, a mimo to, jakoś urzekł moje serducho tak, że prawie umiem go na pamięć. Choć pewnie do końca go nie rozumiem, bo ciężko jest zrozumieć czasy, w których się nie żyło, to czuję sympatię do tego dzieła.
Podzielcie się waszymi ulubionymi wierszami, z chęcią je poczytam!